ZIMOWĄ PORĄ

Tutaj zamieszczam moje felietoniki publikowane w Subiektywnym Serwisie Informacyjnym Jerzego Kulińskiego, dostępnym pod tym adresem.  

Są to absolutnie prywatne i subiektywne rozważania na rozmaite tematy, trochę wspomnień, trochę refleksji, czasem anegdota. Nie należy ich łączyć z moimi zajęciami oficjalnymi.

W przyszłości zamierzam udostępnić je także w postaci “książeczki” w formacie dla czytników e-booków.

Możesz  czytać klikając poszczególne pozycje.

 ODCINEK 1 – CZYLI COLONELA SPOSÓB NA PRZETRWANIE ZIMY

Dla armatora małego bałtyckiego jachtu, do tego armatora pracującego na etacie, rok dzieli się na dwie połowy: sezon i zima. Inaczej mają emeryci albo studenci, którzy mogą wybrać się w styczniu na Karaiby (tak, tak: bywają tacy w Polsce) albo Kolorowe Tygrysy startujące w barbórkowych i noworocznych regatach, dla mnie jednak sezon zaczyna się w „długi weekend majowy”, a kończy w drugiej połowie października, kiedy Pan Bosman Mariny zarządza gromadne wyciąganie jachtów z wody.

Cóż można robić zimą?…  Czytaj dalej.

ODCINEK 2 – CZYLI COLONELA MINIĘCIE SIĘ Z ROBINEM KNOX-JOHNSTONEM

zdarzenie z tej wystawy pozostanie mi na całe życie w pamięci. Wszyscy oficjele na targach, organizatorzy, personel, wystawcy i oficjalni goście, nosili na piersiach identyfikatory. Zawierały one pompatycznie wymienione tytuły, stanowiska, nazwy firm. Także mój identyfikator, małej mróweczki na imprezie, zawierał z dziesięć słów. Tylko jeden, jedyny człowiek, na plakietce miał po prostu imię i nazwisko.

ROBIN KNOX-JOHNSTON

Żadne tytuły, funkcje i stanowiska nie były potrzebne. Każdy z dziesiątków tysięcy gości i zwiedzających, po przeczytaniu tych trzech słów, wiedział wszystko! ...Czytaj dalej.

ODCINEK 3 – CZYLI COLONELA ODPOWIEDŹ PO CO

Blisko pół wieku temu przyglądałem się z bliska przygotowaniom Leonida Teligi do wielkiego rejsu. Oczywiście nie wytrzymałem, by nie pochwalić się taką znajomością przed kolegami w klasie. I tu spotkała mnie niespodzianka: jeden z kolegów zapytał mnie, po co Teliga chce płynąć samotnie dookoła świata.

Zamurowało mnie. Dla mnie było oczywiste ...Czytaj dalej.

ODCINEK 4 – CZYLI COLONELA WSPOMNIENIE ISLANDII

Islandia. Wyspa, która dla żeglarzy, szczególnie polskich, przez lata była synonimem wyprawowego i polarnego egzaminu. Nazwiska Emila Żychiewicza, Wojciecha Orszulok…czy Andrzeja Rościszewskiego, były synonimem żeglarskiego wyczynu najwyższej próby.

Dziś na Islandię pływa każdy… Czytaj dalej.

ODCINEK 5 – CZYLI COLONELA NAWIGACJA NA NOSA

Dziś można ocean przepłynąć nie dotykając steru i powierzając prowadzenie nawigacji komputerowi. Elektronika panuje wszędzie i staje się coraz bardziej niezawodna. (….) Drzewiej bywało inaczej. Wiedza tajemna, jaką była sztuka astronawigacji, była dostępna jedynie wybranym, zresztą praktykowali ją nieliczni: ci, którym udało się wyrwać aż na ocean. Szaraczkowie prowadzili nawigację mądrze zwaną terestryczną (kto dziś pamięta to słowo?), a gdy oderwali się od lądu poza granicę jego widoczności, zliczeniową…. Czytaj dalej.

ODCINEK 6 – CZYLI O PODZIWIE COLONELA DLA SIŁY SPOKOJU

Były kiedyś czasy, gdy kapitan na jachcie był Pierwszym po Bogu, potem były kapcie kapitana, potem dłuuugo, długo nic, dopiero wtedy Panowie Oficerowie, a jeszcze niżej „manszaft”, czyli Czarne Kanaki.

Dla początkującego żeglarza Wielkie Osoby Kapitańskie i Oficerskie były tym większe i tym bardziej odlegle, że dysponowały wiedzą, zdaje się magiczną…Czytaj dalej.

ODCNEK 7 – CZYLI COLONEL ZASTANAWIA SIĘ, CZY KOPERNIK BYŁA KOBIETĄ

Nadal pływałem na jachtach o najczęściej męsko brzmiących nazwach. Było ich coraz więcej ale nazwy rodzaju żeńskiego zdarzały się rzadko. I potem poznałem JĄ. Zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia. Zgrabna, umalowana na czerwono, miała wszystko we właściwym rozmiarze, pasujące do ręki, gdzie trzeba wypukła, gdzie powinna wklęsła, wdzięcznie kołysząca tym wszystkim, co należy. Posłuszna i chętna, zawsze gotowa. Mam nadzieję, że czytelników nie urazi to stwierdzenie: nie chce się z niej schodzić całymi tygodniami….Czytaj dalej.

ODCINEK 8 – CZYLI COLONEL O RODZIMYCH HORNACH I BISKAJACH

Biskaje, Horn – to nazwy, które wśród żeglarzy są wciąż otoczone legendą. Legendą tak mocną, iż określenia te stały się synonimami trudnej, niebezpiecznej, czasem bohaterskiej żeglugi. Stało się tak w czasach, kiedy nie znaliśmy ich osobiście, kiedy można było o nich jedynie poczytać w literaturze marynistycznej albo dziennikarskich (rzadkich zresztą) reportażach z naszych statków. …Czytaj dalej.

ODCINEK 9 – CZYLI COLONEL O DZIEWIĄTEJ FALI

„Dziewiąta fala”. Słyszałem w dzieciństwie to określenie wielokrotnie. Początkowo myślałem, że to tylko taka literacka przenośnia, może przesąd głoszący o cyklicznym pojawianiu się fali większej od innych, groźnej i niszczącej. Zrozumiałem, że tak nie jest, dopiero wtedy, gdy zacząłem żeglować więcej po morzu…. Czytaj dalej.

ODCINEK 10 – CZYLI O OZORKACH W PUSZCE

Załoga płynęła (może nie cała) nie na paszporty, tylko na przedwojenne książeczki żeglarskie, które w jeszcze tamtym czasie, podobnie jak przed wojną, zastępowały paszport. Studentka UJ Teresa Remiszewska, wcześniej będąca na kursie w Jastarni, marzyła o pierwszym pełnomorskim rejsie. Przypłynęła do Gdyni „Zaruskim” z tejże Jastarni i okazało się, że bez książeczki żeglarskiej nie ma mowy o opuszczeniu granic Rzeczpospolitej (jeszcze bez Ludowej)… Czytaj dalej.

ODCINEK 11 – CZYLI COLONEL O “PŁYWANIU BEZ STERNIKA”

W każdej dziedzinie działalności ludzkiej najtrudniej jest pionierom, a dużo łatwiej chodzącym ścieżkami przetartymi przez poprzedników. W sposób oczywisty dotyczy to wszelkich odkryć, eksploracji, wynalazków, tego co nazywamy postępem. Podobnie jest jednak i w życiu codziennym. Łatwiej jest zostać lekarzem w lekarskiej rodzinie, prawnikiem w prawniczej, a sportowcem w sportowej. I wbrew bezmyślnym stereotypom, które zaraz przyjdą na myśl części osób to czytających, nie chodzi o żadne protekcje, nepotyzm, ani proste dziedziczenie…. Czytaj dalej.

ODCINEK 12 – CZYLI COLONEL O PODŚPIEWYWANIU

Wielokrotnie już pisałem o nasiąkaniu żeglarstwem od dziecka. Jednym z nieodłącznych elementów tego nasiąkania w moim przypadku były żeglarskie piosenki. Podśpiewywano piosenki jeszcze przedwojenne, wiele z nich było przypisywane Włodzimierzowi Głowackiemu, a gdy repertuar, dość skromny, się kończył, pojawiały się piosenki harcerskie i turystyczne, a czasem partyzanckie i patriotyczne…. Czytaj dalej.

ODCINEK 14 – CZYLI COLONEL ZAPRASZA DO LUKSUSOWEGO HOTELU

…małe wyjaśnienie skąd ten tytułowy hotel. Otóż w hotelach niektórych luksusowych sieci nie ma żadnych pokoi zawierających „13” w numerze, a czasem nawet bezpośrednio po XII piętrze następuje XIV. Spostrzegawczym Czytelnikom zostawiam szukanie analogii…Czytaj dalej.

ODCINEK 15 – CZYLI COLONEL O TAJEMNICZEJ WYSPIE

Wyspy zawsze rozpalają wyobraźnię. Takie zdanie usłyszałem w radiowej Trójce kilka tygodni temu i zapadło mi ono w pamięć. Postój w korku dał mi czas na refleksję. Znów zaczyna się od literatury. „Tajemnicza wyspa” Juliusza Verne’a (tłumaczenie: Janina Karczmarewicz, Warszawa 1955, Państw. Wydaw. Lit. Dziecięcej “Nasza Księgarnia”). Ostatni tom, tak zwanej „dużej trylogii vernowskiej”, ukazywał pokoleniu nie znającemu jeszcze McGyvera, że grupa wykształconych i dzielnych ludzi może wszystko. Przelecieć balonem ocean, stworzyć na bezludnej wyspie rolnictwo z jednego ziarna pszenicy, zbudować maszyny, zbudować statek… czynić sobie ziemię poddaną… Czytaj dalej.

ODCINEK 16 – CZYLI COLONEL O NIESPODZIEWANYM KOŃCU ZIMY

Niespełna cztery miesiące temu napisałem tak: „Dla armatora małego bałtyckiego jachtu ….. rok dzieli się na dwie połowy: sezon i zima. ….. sezon zaczyna się w „długi weekend majowy”, a kończy w drugiej połowie października, kiedy Pan Bosman Mariny zarządza gromadne wyciąganie jachtów z wody”.

Wydawało mi się, że tak jest w rzeczywistości, tym bardziej, iż najwybitniejsi uczeni radzieccy (tfu, przepraszam: rosyjscy) prognozowali bardzo długą i wyjątkowo mroźną zimę. okazało się, że wredne imperialisty coś podłubały w klimacie i prognozy się nie sprawdziły...Czytaj dalej.

ODCINEK 17 – CZYLI COLONELA KILKA REFLEKSJI PO WAKACJACH

Skończyło się lato, czyli pora żeglarstwa. Jachty posnęły w objęciach stalowych łóż, prace posezonowe zakończone, znów czeka nas odliczanie – do rozpoczęcia sezonu 140 dni. Cóż więc pozostaje: wracam do zeszłorocznego obyczaju pisywania tych felietoników. Ile tekstów powstanie, zależy od…Czytaj dalej.

ODCINEK 18 – CZYLI COLONEL ZAPRASZA DO ZIMOWEJ LEKTURY

Dziś będę troszkę przewrotny. Na przekór statystykom mówiącym o upadku czytelnictwa w Polsce, zaproponuję wszystkim lekturę aż dwunastu książeczek. Dużo? Tylko pozornie. Nie są one zbyt grube, za to napisane tak, że czyta się je jednym tchem.Czytaj dalej.

ODCINEK 19 – CZYLI COLONEL O WYŻSZOŚCI ŚW. MIKOŁAJA NAD DZIADKIEM MROZEM

W dzieciństwie przychodził do mnie Święty Mikołaj. Wyglądał dokładnie tak, jak ten na obrazku i w przedziwny sposób zawsze wiedział, kiedy i w jaki sposób byłem niegrzeczny. Nie mogłem tego pojąć: „On wie wszystko?!”. Zwątpienie przyszło kiedy przypadkiem odkryłem głęboko w szafie pastorał, rokietę i mantolet (kto wie co to?). Wyjaśnienie zagadki przyszło nadspodziewanie łatwo: podczas kolejnej wizyty Św. Mikołaja udało mi się zobaczyć wystające spod szaty buty. Buty mojego ojca! Mit pilnych wyjść ojca do pracy, akurat w ten dzień, upadł!… Czytaj dalej.

ODCINEK 20 – CZYLI COLONEL O SMUTNYCH ROCZNICACH ZIMOWYCH

13 grudnia… data, która wielu Polakom, choć nie wszystkim, kojarzy się jak najgorzej. Dla mnie zaczęło się w roku 1970, niesławną decyzją o totalnej „regulacji” cen, która doprowadziła do „Wydarzeń Grudniowych”. Dla gdynian kulminacją ich był „Czarny Czwartek” 17 grudnia, kiedy to strzelano do nas na ulicach. Do nas idących do pracy na telewizyjne wezwanie wicepremiera. Do nas udających się na uczelnie, wracających ze szkoły.

Pamięć tego dnia w Gdyni to dwa pomniki, nazwy ulic i placów, świetny film i groby na cmentarzach, groby których przez długie lata nie wolno było oznaczyć prawdziwymi danymi zmarłych. Jest też ballada o „Janku Wiśniewskim”, który padł. Padł też tego dnia, wracający ze szkoły, żeglarz i harcerz Staszek SieradzanCzytaj dalej.

ODCINEK 21 – CZYLI COLONEL O ZWYKŁYM WRZEŚNIU

Był wrzesień ze czterdzieści lat temu. Pierwszą i drugą wizytę u pewnej dziewczyny, która potem została, i nadal jest, moją żoną, przedzielił zwykły bałtycki rejs, który jednak wyjątkowo miło wspominam. Trafiłem na niego „z łapanki”. To były takie czasy, że nawet nieduży jacht po Bałtyku musiał prowadzić co najmniej jachtowy kapitan żeglugi bałtyckiej, a w załodze musieli być oficerowie legitymujący się stopniami „sterników jachtowych z pełnymi uprawnieniami”, zaś I oficer musiał być jachtowym sternikiem morskim. „Morskich” było zawsze za mało, więc w sytuacji, kiedy nie było szansy uzyskania podpisu władzy żeglarskiej (tak! było takie coś!) na liście załogi, sternik morski mógł dyktować warunki. Oznaczało to pływanie za darmo, czyli na koszt organizatora lub pozostałych członków załogi. Korzystałem z tego, opłacając zazwyczaj wyłącznie udział własny w kosztach wyżywienia…. Czytaj dalej.

ODCINEK 22 – CZYLI COLONEL O SOLI MORZA

Dziś znów o czytaniu. Co prawda kilka tygodni temu zarekomendowałem aż dwanaście tomów lektury sprzed lat i mogłoby wydawać się to dość na całą zimę, ale pozwolę sobie namawiać do twórczości jeszcze jednego autora. To Edouard Peisson, francuski marynista, który tworzył w pierwszej połowie XX wieku, znany m. in. z „Podróży Edgara”, „Orła morskiego” i „Szlaków Ablaadów”. Dziś wspominam dla Was dylogię: „Kapitanowie linii nowojorskiej” i „Sól morza”. Można właściwie mówić o trylogii, bo o wydarzeniach chronologicznie wcześniejszych opowiada jeszcze „Mroczny kurs”, lecz związek między tą powieścią (mimo, iż pojawiają się w niej niektóre z tych samych postaci), a dylogią jest dość luźny... Czytaj dalej.

ODCINEK 23 – CZYLI COLONEL O TYM, JAK CORAZ MNIEJ “UMIERAMY”

Jest takie francuskie powiedzenie: „Wyjechać, to jak trochę umrzeć”. (Inna rzecz, że francuszczyzna zdaje się lubować w takich śmiertelnych porównaniach – wszak orgazm u nich bywa podobno zwany: „la petite mort”). Na żeglarskiej stronie jednak wypada skoncentrować się na żeglarstwie.

Trafność powiedzenia staje się zaskakująco dobitna, gdy uświadomimy sobie sytuację dawnych żeglarzy wychodzących w dłuższe rejsy…. Czytaj dalej.

ODCINEK 24 – CZYLI COLONEL O WYŻSZOŚCI TOPORKA NAD BRZYTWĄ

Przez tysiąclecia morze było domeną mężczyzn. W XX wieku, podobnie jak w mnóstwie innych dziedzin życia, na morze wdarły się kobiety. Najpierw w żeglarstwo, potem także do marynarki handlowej, a na koniec także do flot wojennych. Obok słusznego wyrównania praw, spowodowało to nieprzewidziane problemy dla męskiego świata.

Można strawestować znane przysłowie i powiedzieć „Kobieta łagodzi obyczaje”. Co rozsądniejsi żeglarze potrafią docenić położoną na stole w mesie czystą serwetę, porządnie podane posiłki, umyte naczynia i sklarowany kambuz… Czytaj dalej.

ODCINEK 25 – CZYLI COLONEL O MAGICZNYM MYŚLENIU BIUROKRATÓWi

Zawsze fascynowała mnie wiara różnych osób i instytucji w cudowną moc papieru. Spotykamy to na drogach, gdy świeżo upieczonym kierowcom wydaje się, że fakt uzyskania prawa jazdy zapewnia od razu bycie świetnym kierowcą.

Pisze jeden z korespondentów SSI, że jest zwolennikiem obowiązkowych patentów żeglarskich ze względów bezpieczeństwa. Takie głosy pojawiają się w różnych miejscach i sytuacjach i wcale nie tylko od osób zainteresowanych osobiście w utrzymywaniu się ze szkolenia, egzaminowania i przeprowadzania inspekcji oraz wystawiania dokumentów…..Czytaj dalej.

ODCINEK 26 – CZYLI COLONEL O NAWIGACJI KOLEJOWEJ

Jest, a może było, takie określenie „nawigacja kolejowa”. Obiecywałem kiedyś napisać o tym trochę szerzej. Za dawnych, przedgiepeesowych czasów, nawigacja była sztuką, może nie trudną, ale na pewno tajemną dla poniektórych żeglarzy. Obok kwestii związanych z osobistym IQ oraz zwykłą solidnością pracy, istniały jeszcze trudności obiektywne…. Czytaj dalej.

 

ODCINEK 27 – CZYLI COLONEL O WŁAŚCIWYCH KSZTAŁTACH KOCHANKI I GOTYCKIEJ KATEDRZE

Powinna być zgrabna. Gdzie trzeba szczupła, gdzie trzeba pełniejsza, pełna wdzięcznych łuków i krzywizn, gdzie należy odpowiednio wypukła, a gdzie powinna nieco wklęsła. Może być ładnie wymalowana, wychuchana i wypieszczona, zdecydowanie lepiej wygląda bez nadmiernego okrycia grubymi materiałami, właściwie najlepiej wygląda całkiem bez niczego, kiedy kołysze się wdzięcznie w rytmie tym samym od tysiącleci.

Kochanka idealna. Kiedy trzeba pozwala wymienić się na nową, zazwyczaj młodszą i najczęściej…większą….Czytaj dalej.

ODCINEK 28 – CZYLI COLONEL O POTĘDZE STEREOTYPÓW

…żeglarstwo to zajęcie nie dla kobiet. Źródłem jest oczywiście wielotysiącletnia tradycja. Świat się jednak zmienia, niekoniecznie na gorsze. Po za podejściem prawdziwego macho, nie istnieją żadne przesłanki, by uważać, że kobieta nie powinna żeglować albo, że musi czynić to gorzej, niż mężczyźni. O męskich przewinieniach w kultywowaniu tego stereotypu powiedziano i napisano już wiele. Nie warto do tego wracać.

Same zainteresowane bywają jednak nie bez winy…..Czytaj dalej.

ODCINEK 29 – CZYLI COLONEL NADRABIA OSTATNIĄ ZALEGŁOŚĆ MINIONEJ ZIMY

Co jakiś czas odżywają dyskusje, szczególnie podczas „nocnych Polaków rozmów”, na temat, „Czy Polska jest i czy powinna być krajem morskim”. Co mądrzejsi nie próbują nas porównywać z wyspiarzami z Wielkiej Brytanii, ale już ze Szwedami owszem. Żyjemy nad tym samym morzem i Szwedów uważa się powszechnie za naród morski. A my?

I od razu odpowiem wprost, by rozwiać wszelkie wątpliwości co do mojego stanowiska: Polska nigdy nie była krajem morskim!  …Czytaj dalej.

ODCINEK 30 – CZYLI COLONEL O POCHODZIE DUSZ ŻEGLARZY

To taka pora roku, że niemal każdy z nas wspomina tych, co odeszli. Z natury rzeczy w tym miejscu najbardziej godzi się zapalić wirtualną świeczkę żeglarzom. Poczet postaci powszechnie znanych i cenionych jest długi. Polskie żeglarstwo, zwane kiedyś „sportowym” szybkimi krokami zbliża się do setnej rocznicy narodzin, pokolenie Wielkich, budujących to żeglarstwo w skomplikowanych latach powojennych, także sięga setki, a więc z oczywistych względów, coraz większej liczby z Nich nie ma już wśród nas. Pamiętamy jednak ich samych i pamiętamy jak realizowali swoją pasję, wbrew albo mimo ograniczeń ustroju, często uciekając się do tricków nie do pojęcia dla dzisiejszych 40-, czy nawet 50-latków…. Czytaj dalej.

ODCINEK 31 – CZYLI COLONEL O ATLANTYCKIEJ CYRKULACJI

„Słowo „circumnavigation”, umieszczone w logo wyprawy wymaga pewnego wyjaśnienia.

Nie ma tu przypadku. Gdyby napisano „circumnavigation of the Earth” – była by to pyszałkowata zapowiedź opłynięcia globu. Planowany rejs nie ma jednak na celu bicia żadnych rekordów a już na pewno udowadniania czegokolwiek, komukolwiek. Jego efektem może być wprawdzie opłynięcie całego globu, ale też „tylko” Ameryki czy Ameryk, Karaibów, Azorów, lub choćby Jutlandii – nie ma to większego znaczenia.”  Czytaj dalej.

ODCINEK 32 – CZYLI COLONEL O GNIEWIE OCEANU

„Gniew oceanu” to nieudany tytuł wspaniałego filmu. Czemu nieudany? Tytuły filmów w polskiej wersji często nie są przecież dosłownym tłumaczeniem oryginału. Słowa „gniew oceanu” nie są jednak trafne. Zakładają jakiś stosunek oceanu do nas, ludzi. A ocean takiego stosunku nie ma. On po prostu jest, trwa od milionów lat i trwać będzie nadal i człowieka nie dostrzega. Nie głaszcze, nie walczy z nami, JEST…. Czytaj dalej.

ODCINEK 33 – CZYLI COLONEL O WANDALIZMIE TROCHĘ PRZEKORNIE

W trakcie urlopu popodróżowałem sobie po portach których władcami przez kilka pokoleń byli Z Bożej Łaski Królowie Szwedów Gotów i Wenedów. Odwiedziłem Roztokę, Bardo, Brzeg, Strzałów, Gryfię, Wołogoszcz, Wkryujście… Na koniec byłem w Wołyniu. Wiecie, gdzie to? Jeśli nie, to zaraz się okaże.

Polacy nie są narodem morskim. Pewnie długo nie będą. O źródłach tego stanu rzeczy kiedyś pisałem w SSI, zainspirowany nocnymi rozmowami Henryka Andersza z Dariuszem Boguckim, opisanymi przez tego ostatniego w jednej z książek. O tym, czy to dobrze, czy źle, czy może nawet bardzo źle, nie chcę dyskutować, szczególnie w kontekście trwających propagandowych ruchów, mających w założeniu dowartościować i „odbudować” polską gospodarkę morską….Czytaj dalej.

ODCINEK 34 – CZYLI COLONEL O NORMALNOŚCI

Około 17-18 grudnia 1981 roku grupka działaczy „Solidarności” spotkała się po raz pierwszy razem od dnia ogłoszenia stanu wojennego. Nastroje łatwo można sobie wyobrazić. Padło pytanie „Ile to potrwa?” – odpowiedziałem:- „Sześć, siedem lat”. Koledzy okrzyknęli mnie pesymistą i defetystą. Choć tego słowa znaczna część z nich nie znała, intencja była jednoznaczna. Przestali na mnie krzyczeć, gdy pozwolili mi wyjaśnić: -„To nie będzie kolejny przełom. Nie naprawianie socjalizmu. Usuwanie błędów i wypaczeń. Ustrój się po prostu zawali. Dożyjemy mieszkania w normalnym kraju”.

„Znaczy pan nie wiedział ale powiedział” – mówi cytat ze znanej książki... Czytaj dalej.

ODCINEK 35 – CZYLI COLONEL O STYLU

Przez wiele lat miotały mną uczucia ambiwalentne. Lektura żeglarskich relacji: Slocuma, Gerbaulta, Vossa, Tabarly’ego, Chichetestera rozbudzała wyobraźnię i bezsilną zazdrość. Jako dziecko nie rozumiałem jeszcze przyczyn, dla których takie rejsy były dla nas nieosiągalne. Jedyne próby wyjścia na oceany to były „oficjalne delegacje” ze sterowaniem z biurokratycznych gabinetów w Warszawie albo wyprawy naukowe. Tylko w ten sposób dało się pogodzić doktrynę totalitarnego ustroju z dążeniem do wolności. Wiem, że pomijam przypadek Leonida Teligi, traktuję go jak wyjątek, a wyjątki jak wiadomo, potwierdzają regułę.

Za rządów idola naszego obecnego „naczelnika” nastąpiło swoiste otwarcie na świat. ...Czytaj dalej.

ODCINEK 36 – CZYLI COLONEL O WYRZUTKACH, POWSINOGACH I WŁÓCZYKIJACH

Jak tu pisać, gdy w ponad dwudziestu miastach polskich tyle się dziś dzieje? Jestem jednak solidnym pracownikiem SSI. A że temat czeka od dawna, zmobilizuję się (z przerywnikiem na spacer po gdańskim Długim Targu).

Żeglarstwo zawiera sporą dozę romantyzmu. Nie każdy żeglujący to odczuwa, nie każdy umie sam sobie zwerbalizować, lecz jestem przekonany, że to wciąż, także w XXI wieku, dominujący czynnik ciągnący nas na morze….Czytaj dalej.

ODCINEK 37 – CZYLI COLONEL O ZMIENIAJĄCYCH SIĘ CZASACH I O KONIECZNOŚCI WYRUSZENIA W DROGĘ

No i jak tu nie jechać? –

kiedy tak nowy szlak nas urzeka?

Kiedy dal oczy wabi,

chociaż żal tego, co za nami.

Nie ma nic bez ryzyka.

Tylko widz, tylko widz go unika.

A kto chce być wewnątrz zdarzeń –

musi żyć wciąż z bagażem.

Musi mieć walizeczkę i koc,

i latarenkę na noc.

… Czytaj dalej.

ODCINEK 38 – CZYLI COLONEL O BIUROKRATYCZNYCH REGATACH

„Polonus” zawędrował głęboko w antarktyczny ląd i po rocznym pobycie postanowił wrócić na ocean. Grupka zapaleńców, którzy nie wiedzą, że to NIEMOŻLIWE, wykonała własnymi rękami remont, a teraz od kilku już tygodni, także tymi gołymi rękami przepycha kilkanaście ton stali do wody. Brak jeszcze centymetrów. Brak szczęśliwego zbiegu okoliczności. Stan spraw jest taki, że zanim wyślę ten tekst „Polonus” może pływać albo nie istnieć...Czytaj dalej.

ODCINEK 39 – CZYLI COLONEL O NIELOTACH

Niedawno nastąpił chyba jakiś przełom: Państwowa Komisja badania Wypadków Morskich wytknęła najbardziej dramatyczne w potencjalnych skutkach uchybienie, jakim jest brak lotniczego zabezpieczenia SAR.

To zgodnie z podziałem kompetencji zapewnia lotnictwo Marynarki Wojennej. Zapewnia w teorii. Od dawna stan spraw jest taki, że do dyspozycji jest jeden śmigłowiec Mi 14, który musi po pierwsze być sprawny, po drugie dolecieć na czas w odległe miejsce, po trzecie rozdwoić się albo roztroić w przypadku konieczności ratowania większej liczby ludzi albo, co gorsza w większej ilości miejsc.

Kolejne rządy i dowództwa Marynarki Wojennej  sprawiały wrażenie niezainteresowanych ...Czytaj dalej, od tego tekstu zaczęła się publiczna kampania w sprawie śmigłowców SAR

ODCINEK 40 – CZYLI COLONEL O DWÓCH STRONACH MEDALU

Ponad 100 lat temu zaczęło się turystyczne chodzenie po Tatrach. Wtedy każde wyjście w góry, na zdobycie Kasprowego Wierchu na przykład, było wyprawą wymagającą przygotowania sprzętu i przewodnika, zakopiańskiego górala. Zajęcie zarezerwowane dla inteligencji, artystów i studentów, przynosiło nimb romantyzmu i bohaterstwa.

Kilkadziesiąt lat później chodziłem po turystycznych szlakach Tatr (wspinaczem nigdy nie byłem) koniecznie w pionierkach i wełnianych skarpetach, wyposażony w przewodnik Zwolińskiego, lecz sam albo z młodszą siostrą. W schroniskach bywało już gwarno i tłoczno, lecz nadal pieszą turystykę tatrzańską otaczała pewna aura niecodzienności….Czytaj dalej.

ODCINEK 41 – CZYLI COLONEL O POŚCIE I SYBARYTACH

„Ostatki”. Niestety to jeszcze nie zapowiedź końca tej dziwnej zimy. jeszcze kilka tygodni zanim zacznie się proces przygotowania jachtów do sezonu, choć etap planowania rejsów już trwa.

„Ostatki” to zapowiedź postu. Dla niektórych post kojarzy się jak najbardziej z żeglowaniem. W pierwszym rzędzie postawiłbym tych wszystkich, którzy pochłonięci oddawaniem daniny Neptunowi, wycofują się kolejno z prób zjedzenia czegokolwiek, potem wypicia, potem marzą o wycofaniu się życia… Oczywiście dla 99% ludzi choroba morska się kiedyś kończy i wtedy…Czytaj dalej.

ODCINEK 42 – CZYLI COLONEL O POZORACH

Rok 1961. Lato. Dworzec Główny w Krakowie. Niewysoka, drobna szatynka tuż po trzydziestce, a wyglądająca na dużo, dużo mniej, wsiada do osobowego pociągu jadącego wokół połowy Polski z Rzeszowa do Szczecina. Odprowadzający mąż z widocznym wysiłkiem wpycha za nią do wagonu wielki żeglarski wór z białego płótna. Wczesnym rankiem w ruchliwym dworcu w Szczecinie przesiadka na podmiejski do Trzebieży. Taszczy worek. Ktoś pomaga jej wnieść go do wagonu.

Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna zrywa się z twardej drewnianej ławki, pomaga dźwignąć worek na półkę bagażową.

– Koleżanka na jacht, do Trzebieży? Ja też. – zagaja. Nietrudno się domyślić po worku ale …Czytaj dalej.

ODCINEK 43 – CZYLI COLONEL O NIESPODZIEWANYM KOŃCU ZIMY

„Porty są do niczego – statki gniją, a ludzie schodzą na psy” – napisał Conrad w „Zwierciadle morza” (cytuję za „Słowami wiatrem i falą pisanymi” Aliny Raduły). Coś w tym pozostało do dziś. Najmocniej odczuwam to po pierwszych dwóch, czy trzech dniach sezonu, kiedy stwierdzam, że na moim jachciku wreszcie wszystko jest na swoim miejscu, w miarę wysprzątane i przejrzane, działa jak należy, a zapach zimy zginął. Psy zostawiłbym w spokoju, bo co winne są biedne zwierzaki.

Najwyższy więc czas na przygotowania do sezonu. Obok zajęcia się jachtem i wymyślenia trasy rejsu, warto zająć się też przygotowaniem „nawigacyjnym”. I tu można spotkać przykre niespodzianki....Czytaj dalej.

ODCINEK 44 – CZYLI COLONEL O STYLU KLASYCZNYM

Ostatnio co raz czuję się bombardowany określeniem „klasyk”, „klasyczny jacht”. W poprawnej polszczyźnie, a taką jeszcze przynajmniej cześć z nas włada, słowo ”klasyczny” miało określone znaczenie. Za Słownikiem Języka Polskiego: wyróżniający się harmonią i proporcją (tak jak starożytne dzieła sztuki);  doskonały, służący za wzór; tradycyjny, uznawany za doskonały w poprzednim okresie..Czytaj dalej.

ODCINEK 45 – CZYLI COLONEL O OKU CYKLONU

Oko cyklonu. Słowa, bez których nie mogła obyć się żadna porządna powieść przygodowa czy marynistyczna.

Oko cyklonu – centrum tropikalnego niżu, wokół którego ruchem wirowym wieje huraganowy wiatr, powodujący, że w samym centrum, mimo iż wiatr jest niewielki, napływające zewsząd fale są wyjątkowo wysokie i skotłowane.

Oko cyklonu, opowieść przeszłości a zarazem coś, czego dzisiejsze bardzo szybkie jachty, wspierane przez meteorologiczny routing, rzadko na szczęście mają okazję doświadczyć. Dziś nagle przypomniało mi się to pojęcie podczas niedzielnospacerowej obserwacji burzowych, także śnieżnych, szkwałów na Zatoce. ...Czytaj dalej.

ODCINEK 46 – CZYLI COLONEL O ZBIEŻNOŚCI LICZB

Czterdzieści sześć lat temu, w piątek 18 grudnia, w Gdyni panowała straszliwa cisza. Wydaje mi się, że pogoda była podobna jak dziś, mglista, nie bardzo mroźna, choć poprzednie dni były mroźne. Skwer Kościuszki, a więc i Basen Jachtowy im. Zaruskiego, były odcięte od miasta szeregiem wozów bojowych, lecz i z ulicy 10 Lutego, spod istniejącego do dziś (!) salonu fryzjerskiego „Rococo”, można było dostrzec szare sylwetki okrętów wojennych na redzie.

Dało to okazję do wykorzystania znajomości tych sylwetek poznanych podczas żeglowania i odgadywania: „nasze czy ruskie”. Nie znałem jeszcze wtedy pełni tragicznych skutków poprzedniego dnia…Czytaj dalej.

ODCINEK 47- CZYLI COLONEL O ETYKIETOWANIU

Wiele lat temu byłem z czarterowa załogą na tychże Alandach i jako jeden z postojów wybrałem Bomarsund. (…) Same ruiny twierdzy pewnie nie nakłoniłyby mnie do wizyty, gdyby nie wątek polski. Nie wszyscy pamiętają, że Adam Mickiewicz wiązał ogromne nadzieje z powstaniem tzw. II Cesarstwa francuskiego, licząc na to, że Francja rozgromi zaborcze tyranie. Ogarnięty entuzjazmem wyjechał do Turcji, tworzyć legiony polskie i żydowskie, podczas czego zresztą zmarł na cholerę. Ten sam bonapartowski entuzjazm przyniósł  ostatnie dzieło napisane przez poetę. Powstało ono po ŁACINIE! Ad Napolionem Tertiam Caesarem Augustum ode in Bomarsundum captum – brzmi pompatyczny tytuł, a sama oda jest niemniej pompatyczna, o czym możemy przekonać się z tłumaczenia Jana Kasprowicza Czytaj tutaj.

ODCINEK 48 – CZYLI COLONEL O TYM, ŻE NIE RÓŻNIMY SIĘ OD RESZTY ŚWIATA

Byłem na uroczystym wręczeniu nagród „Rejs Roku”. Wręczono 51 „Srebrny Sekstant”, mimo, iż pierwsza edycja pochodzi z roku 1970 (dwukrotnie zdarzyło się rozmnożenie nagród). Pierwszy w historii „Srebrny Sekstant” dostał kapitan Andrzej Rościszewski za opłynięcie „Śmiałym” Islandii. Nagrodzony drugą nagrodą Aleksander Kaszowski (za przejście cieśniny Pentland Firth „Eurosem” bez silnika) był obecny na tegorocznej gali, mógłby być ojcem albo nawet dziadkiem laureatów.

Poprzedni raz miałem okazję spotkać go w morzu ponad 30 lat temu. Wracaliśmy z rejsu do Kilonii…Czytaj dalej.

 

ODCINEK 49 – CZYLI COLONEL O ZAMIESZANIU

Minął sezon (choć dla szczęściarzy minął niekoniecznie), nie byłem pewny, czy z powrotem żeglarskiej zimowej pory, wrócę do pisania tych tekścików. Minionej zimy miałem wątpliwości, czy nie stałem się już nudny. Jednak oczekiwania Dyrekcji SSI oraz, co ważniejsze Czytelników, skłoniły mnie do próby pisania nadal.

A więc zaczynamy kolejną, czwartą już, część cyklu. Dla mnie osobiście ma to taki sens, że w jakimś stopniu zapełnia „puste” miesiące. A mam nadzieję, że to co piszę sprawia odrobinę przyjemności i Czytelnikom, a jeśli nie przyjemności, to chociaż taki pożytek, że zawiera subiektywne wspomnienia z czasów powoli zapominanych….Czytaj dalej.

 

ODCINEK 50 – CZYLI COLONEL NADAL O ZAMIESZANIU

Realizuję dziś obietnicę z poprzedniego odcinka i wracam do nazewnictwa dawnych typów jachtów: oficjalnego i potocznego.

Ostatnio pisałem o jachtach typu „Vega”, drewnianych slupach budowanych w długiej serii w Szczecinie. Ich poprzednikiem był typ „Conrad II” także projektu konstruktorów Ryszarda Langera i Kazimierza Michalskiego, zaprojektowany w miejsce pierwszej wersji autorstwa inż. Piotra Niewmierzyckiego z 1958 r., która, z powodu zbyt wysokich kosztów produkcji, nie doczekała się realizacji.

„Conrad II” był jedną z pierwszych powojennych konstrukcji zaprojektowanych i budowanych w Polsce….Czytaj dalej.

ODCINEK 51 – CZYLI COLONEL O TOASTACH

Odcinek jubileuszowy o piciu za zdrowie marynarki radzieckiej i Kriegsmarine. Minister zdrowia ostrzega: ALKOHOL SZKODZI ZDROWIU...Czytaj dalej.

ODCINEK 52 – CZYLI COLONEL O TYM, CZY WYSTARCZY RAZ

Starsze pokolenie  na widok tytułu tego tekstu będzie mieć natychmiastowe skojarzenie. Tak, Beryl i Miles Smeetonowie, angielskie małżeństwo, które na 46-stopowym, zbudowanym w 1939 roku w Hong Kongu keczu „Tzu Hang” chciało opłynąć Przylądek Horn, w czasach kiedy nie było to oczywiste dla jachtów.

Pierwsze podejście (w 1958 roku ze znanym samotnikiem Johnem Guzzwellem w załodze) skończyło się wywrotką na skutek uderzenia „rogue wave”, utratą masztów, uszkodzeniami kadłuba i zranieniem Beryl. Mimo to zdołali doprowadzić jacht do Chile i wyremontować go.. ..  Czytaj dalej.

ODCINEK 53 – CZYLI COLONEL O KAWIE I MINUSACH

Organizm budzi się rano i pierwszą jego myślą jest: „KAWY!”

Ale jak tu zrobić kawę, kiedy przed pierwszą kawą organizm nie jest zdolny do działania? To bardzo poważny argument przeciw samotnemu żeglowaniu. Niemal decydujący. Problem w tym, że nawet jeśli organizm posiada na jachcie załogę, to taka dajmy na to załogantka budzi się godzinę później, niż jej organizm woła o kawę i, zanim jeszcze wypełźnie z czeluści forpiku, gdzie mieszkają goście, już węszy uroczym noskiem, czy na stole w mesie pachnie kawa….Czytaj dalej.

ODCINEK 54 – CZYLI COLONEL O WYŻSZOŚCI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA NAD ŚWIĘTAMI WIELKIEJ NOCY

Starsi czytelnicy znów po samym tytule wiedzą wszystko!

Dziesięć lat temu odszedł Jan Tadeusz Stanisławski, Profesor Mniemanologii Stosowanej:

“Mamy pewne mniemania o sobie. Moje mniemania niekoniecznie muszą się zgadzać z pańskimi mniemaniami na mój temat, a moje – z pańskimi na pański temat. Następuje styk mniemalny, czyli zderzenie wyobrażeń i obraza gotowa. Chcąc sobie coś udowodnić, zaczynamy od zwrotu: – „Ja panu pokażę!”. Obraźliwość staje się w ten sposób motorem postępu: pokazując sobie coś nawzajem, być może osiągniemy coś nowego. Kiedy się jedzie samochodem, zakłada się z góry złośliwe działanie przedmiotów martwych i istot żywych. Jest to tak zwane domniemanie złośliwości. Podejrzewamy o złośliwość wszystkich, poza sobą.”...Czytaj dalej.

ODCINEK 55 – CZYLI COLONEL O DUCHU ŻEGLARSTWA

Nie każdy żeglarz zadaje sobie pytanie PO CO żeglujemy? Poświęciłem temu przed ponad trzema laty numer 3 tych felietoników. Pisałem tak:

„Patrząc obiektywnie, trudno jest powiedzieć, co każe ludziom żeglować. Oczywiście, znajdą się wśród milionów żeglarzy, tacy których motywuje kariera, zarobki, popularność. (…). Są tacy, którzy czynią to dla rywalizacji z innymi albo po to, by coś udowodnić samym sobie. To wszystko jest ludzkie, normalne i oczywiste.

Ale miliony innych żeglarzy nie kieruje się takimi motywacjami. Idą na morze, bo ono jest. (…) A więc odpowiedź na pytanie „Po co?” brzmi: NO BO TAK!”

Dziś poczułem potrzebę powrotu do rozważań na ten temat, ograniczając się jednak tylko do jednego aspektu. Żeglowanie BO TAK zderza się z żeglowaniem dla bicia rekordów. ...Czytaj dalej.

ODCINEK 56 – CZYLI COLONEL O LECIE ZIMĄ

Tytułowe lato, to formalnie pora roku obowiązująca u Szymona. A jakie to lato? A proszę bardzo, cytat z relacji z 22 tygodnia rejsu na stronie www.zewoceanu.pl :

„W końcu jest wszystko jak należy, podręcznikowo wręcz. Jest zimno (2-5C w kabinie), mokro (deszcz, śnieg, śnieg z deszczem) i wieje w tyłek. Zazwyczaj 6-7B momentami 8B, ale są to 2-4h przesilenia, więc nie nazwę tego sztormem. No i niż, niż’a pogania. Jak w Tańcu Węża na weselu, jedzie jeden za drugim. Tak sobie właśnie wyobrażałem żeglugę na tych szerokościach.Czytaj dalej.

ODCINEK 57 – CZYLI COLONEL O HISTORII I LEGENDACH

Wczoraj w Pucku obchodziliśmy 98 rocznicę Zaślubin Polski z Morzem. W okresie międzywojennym czyniono z tego dnia wielkie święto, podobnie działo się i w ostatnich latach, gdy do Pucka zjeżdżali kolejni prezydenci RP. Dla mieszkańców Wybrzeża jest to nadal ważna data….Czytaj dalej.

ODCINEK 58 – CZYLI COLONEL O TYM CO MÓWI BOCIAN

Godzinę temu przyleciał bocian.

Pierwszy w tym roku. Pokołował nad łąką i zarządził: KONIEC ZIMOWEJ PORY. JEST WIOSNA, CZYLI SEZON. No to piszę dla Was i dla siebie ostatni zimowy felietonik 2017/2018. Na przystani jeszcze lód ale prace przy łódkach powoli ruszają. ..Czytaj dalej.