ZIMOWĄ PORĄ

Tutaj zamieszczam moje felietoniki publikowane w Subiektywnym Serwisie Informacyjnym Jerzego Kulińskiego, dostępnym pod tym adresem.  

W przyszłości zamierzam udostępnić je także w postaci “książeczki” w formacie dla czytników e-booków.

Możesz  czytać klikając poszczególne pozycje.

 ODCINEK 1 – CZYLI COLONELA SPOSÓB NA PRZETRWANIE ZIMY

Dla armatora małego bałtyckiego jachtu, do tego armatora pracującego na etacie, rok dzieli się na dwie połowy: sezon i zima. Inaczej mają emeryci albo studenci, którzy mogą wybrać się w styczniu na Karaiby (tak, tak: bywają tacy w Polsce) albo Kolorowe Tygrysy startujące w barbórkowych i noworocznych regatach, dla mnie jednak sezon zaczyna się w „długi weekend majowy”, a kończy w drugiej połowie października, kiedy Pan Bosman Mariny zarządza gromadne wyciąganie jachtów z wody.

Cóż można robić zimą?…  Czytaj dalej.

ODCINEK 2 – CZYLI COLONELA MINIĘCIE SIĘ Z ROBINEM KNOX-JOHNSTONEM

zdarzenie z tej wystawy pozostanie mi na całe życie w pamięci. Wszyscy oficjele na targach, organizatorzy, personel, wystawcy i oficjalni goście, nosili na piersiach identyfikatory. Zawierały one pompatycznie wymienione tytuły, stanowiska, nazwy firm. Także mój identyfikator, małej mróweczki na imprezie, zawierał z dziesięć słów. Tylko jeden, jedyny człowiek, na plakietce miał po prostu imię i nazwisko.

ROBIN KNOX-JOHNSTON

Żadne tytuły, funkcje i stanowiska nie były potrzebne. Każdy z dziesiątków tysięcy gości i zwiedzających, po przeczytaniu tych trzech słów, wiedział wszystko! ...Czytaj dalej.

ODCINEK 3 – CZYLI COLONELA ODPOWIEDŹ PO CO

Blisko pół wieku temu przyglądałem się z bliska przygotowaniom Leonida Teligi do wielkiego rejsu. Oczywiście nie wytrzymałem, by nie pochwalić się taką znajomością przed kolegami w klasie. I tu spotkała mnie niespodzianka: jeden z kolegów zapytał mnie, po co Teliga chce płynąć samotnie dookoła świata.

Zamurowało mnie. Dla mnie było oczywiste ...Czytaj dalej.

ODCINEK 4 – CZYLI COLONELA WSPOMNIENIE ISLANDII

Islandia. Wyspa, która dla żeglarzy, szczególnie polskich, przez lata była synonimem wyprawowego i polarnego egzaminu. Nazwiska Emila Żychiewicza, Wojciecha Orszulok…czy Andrzeja Rościszewskiego, były synonimem żeglarskiego wyczynu najwyższej próby.

Dziś na Islandię pływa każdy… Czytaj dalej.

ODCINEK 5 – CZYLI COLONELA NAWIGACJA NA NOSA

Dziś można ocean przepłynąć nie dotykając steru i powierzając prowadzenie nawigacji komputerowi. Elektronika panuje wszędzie i staje się coraz bardziej niezawodna. (….) Drzewiej bywało inaczej. Wiedza tajemna, jaką była sztuka astronawigacji, była dostępna jedynie wybranym, zresztą praktykowali ją nieliczni: ci, którym udało się wyrwać aż na ocean. Szaraczkowie prowadzili nawigację mądrze zwaną terestryczną (kto dziś pamięta to słowo?), a gdy oderwali się od lądu poza granicę jego widoczności, zliczeniową…. Czytaj dalej.

ODCINEK 6 – CZYLI O PODZIWIE COLONELA DLA SIŁY SPOKOJU

Były kiedyś czasy, gdy kapitan na jachcie był Pierwszym po Bogu, potem były kapcie kapitana, potem dłuuugo, długo nic, dopiero wtedy Panowie Oficerowie, a jeszcze niżej „manszaft”, czyli Czarne Kanaki.

Dla początkującego żeglarza Wielkie Osoby Kapitańskie i Oficerskie były tym większe i tym bardziej odlegle, że dysponowały wiedzą, zdaje się magiczną…Czytaj dalej.

ODCNEK 7 – CZYLI COLONEL ZASTANAWIA SIĘ, CZY KOPERNIK BYŁA KOBIETĄ

Nadal pływałem na jachtach o najczęściej męsko brzmiących nazwach. Było ich coraz więcej ale nazwy rodzaju żeńskiego zdarzały się rzadko. I potem poznałem JĄ. Zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia. Zgrabna, umalowana na czerwono, miała wszystko we właściwym rozmiarze, pasujące do ręki, gdzie trzeba wypukła, gdzie powinna wklęsła, wdzięcznie kołysząca tym wszystkim, co należy. Posłuszna i chętna, zawsze gotowa. Mam nadzieję, że czytelników nie urazi to stwierdzenie: nie chce się z niej schodzić całymi tygodniami….Czytaj dalej.

ODCINEK 8 – CZYLI COLONEL O RODZIMYCH HORNACH I BISKAJACH

Biskaje, Horn – to nazwy, które wśród żeglarzy są wciąż otoczone legendą. Legendą tak mocną, iż określenia te stały się synonimami trudnej, niebezpiecznej, czasem bohaterskiej żeglugi. Stało się tak w czasach, kiedy nie znaliśmy ich osobiście, kiedy można było o nich jedynie poczytać w literaturze marynistycznej albo dziennikarskich (rzadkich zresztą) reportażach z naszych statków. …Czytaj dalej.

ODCINEK 9 – CZYLI COLONEL O DZIEWIĄTEJ FALI

„Dziewiąta fala”. Słyszałem w dzieciństwie to określenie wielokrotnie. Początkowo myślałem, że to tylko taka literacka przenośnia, może przesąd głoszący o cyklicznym pojawianiu się fali większej od innych, groźnej i niszczącej. Zrozumiałem, że tak nie jest, dopiero wtedy, gdy zacząłem żeglować więcej po morzu…. Czytaj dalej.

ODCINEK 10 – CZYLI O OZORKACH W PUSZCE

Załoga płynęła (może nie cała) nie na paszporty, tylko na przedwojenne książeczki żeglarskie, które w jeszcze tamtym czasie, podobnie jak przed wojną, zastępowały paszport. Studentka UJ Teresa Remiszewska, wcześniej będąca na kursie w Jastarni, marzyła o pierwszym pełnomorskim rejsie. Przypłynęła do Gdyni „Zaruskim” z tejże Jastarni i okazało się, że bez książeczki żeglarskiej nie ma mowy o opuszczeniu granic Rzeczpospolitej (jeszcze bez Ludowej)… Czytaj dalej.

ODCINEK 11 – CZYLI COLONEL O “PŁYWANIU BEZ STERNIKA”

W każdej dziedzinie działalności ludzkiej najtrudniej jest pionierom, a dużo łatwiej chodzącym ścieżkami przetartymi przez poprzedników. W sposób oczywisty dotyczy to wszelkich odkryć, eksploracji, wynalazków, tego co nazywamy postępem. Podobnie jest jednak i w życiu codziennym. Łatwiej jest zostać lekarzem w lekarskiej rodzinie, prawnikiem w prawniczej, a sportowcem w sportowej. I wbrew bezmyślnym stereotypom, które zaraz przyjdą na myśl części osób to czytających, nie chodzi o żadne protekcje, nepotyzm, ani proste dziedziczenie…. Czytaj dalej.

ODCINEK 12 – CZYLI COLONEL O PODŚPIEWYWANIU

Wielokrotnie już pisałem o nasiąkaniu żeglarstwem od dziecka. Jednym z nieodłącznych elementów tego nasiąkania w moim przypadku były żeglarskie piosenki. Podśpiewywano piosenki jeszcze przedwojenne, wiele z nich było przypisywane Włodzimierzowi Głowackiemu, a gdy repertuar, dość skromny, się kończył, pojawiały się piosenki harcerskie i turystyczne, a czasem partyzanckie i patriotyczne…. Czytaj dalej.

ODCINEK 14 – CZYLI COLONEL ZAPRASZA DO LUKSUSOWEGO HOTELU

…małe wyjaśnienie skąd ten tytułowy hotel. Otóż w hotelach niektórych luksusowych sieci nie ma żadnych pokoi zawierających „13” w numerze, a czasem nawet bezpośrednio po XII piętrze następuje XIV. Spostrzegawczym Czytelnikom zostawiam szukanie analogii…Czytaj dalej.

ODCINEK 15 – CZYLI COLONEL O TAJEMNICZEJ WYSPIE

Wyspy zawsze rozpalają wyobraźnię. Takie zdanie usłyszałem w radiowej Trójce kilka tygodni temu i zapadło mi ono w pamięć. Postój w korku dał mi czas na refleksję. Znów zaczyna się od literatury. „Tajemnicza wyspa” Juliusza Verne’a (tłumaczenie: Janina Karczmarewicz, Warszawa 1955, Państw. Wydaw. Lit. Dziecięcej “Nasza Księgarnia”). Ostatni tom, tak zwanej „dużej trylogii vernowskiej”, ukazywał pokoleniu nie znającemu jeszcze McGyvera, że grupa wykształconych i dzielnych ludzi może wszystko. Przelecieć balonem ocean, stworzyć na bezludnej wyspie rolnictwo z jednego ziarna pszenicy, zbudować maszyny, zbudować statek… czynić sobie ziemię poddaną… Czytaj dalej.

ODCINEK 16 – CZYLI COLONEL O NIESPODZIEWANYM KOŃCU ZIMY

Niespełna cztery miesiące temu napisałem tak: „Dla armatora małego bałtyckiego jachtu ….. rok dzieli się na dwie połowy: sezon i zima. ….. sezon zaczyna się w „długi weekend majowy”, a kończy w drugiej połowie października, kiedy Pan Bosman Mariny zarządza gromadne wyciąganie jachtów z wody”.

Wydawało mi się, że tak jest w rzeczywistości, tym bardziej, iż najwybitniejsi uczeni radzieccy (tfu, przepraszam: rosyjscy) prognozowali bardzo długą i wyjątkowo mroźną zimę. okazało się, że wredne imperialisty coś podłubały w klimacie i prognozy się nie sprawdziły...Czytaj dalej.

ODCINEK 17 – CZYLI COLONELA KILKA REFLEKSJI PO WAKACJACH

Skończyło się lato, czyli pora żeglarstwa. Jachty posnęły w objęciach stalowych łóż, prace posezonowe zakończone, znów czeka nas odliczanie – do rozpoczęcia sezonu 140 dni. Cóż więc pozostaje: wracam do zeszłorocznego obyczaju pisywania tych felietoników. Ile tekstów powstanie, zależy od…Czytaj dalej.

ODCINEK 18 – CZYLI COLONEL ZAPRASZA DO ZIMOWEJ LEKTURY

Dziś będę troszkę przewrotny. Na przekór statystykom mówiącym o upadku czytelnictwa w Polsce, zaproponuję wszystkim lekturę aż dwunastu książeczek. Dużo? Tylko pozornie. Nie są one zbyt grube, za to napisane tak, że czyta się je jednym tchem.Czytaj dalej.

ODCINEK 19 – CZYLI COLONEL O WYŻSZOŚCI ŚW. MIKOŁAJA NAD DZIADKIEM MROZEM

W dzieciństwie przychodził do mnie Święty Mikołaj. Wyglądał dokładnie tak, jak ten na obrazku i w przedziwny sposób zawsze wiedział, kiedy i w jaki sposób byłem niegrzeczny. Nie mogłem tego pojąć: „On wie wszystko?!”. Zwątpienie przyszło kiedy przypadkiem odkryłem głęboko w szafie pastorał, rokietę i mantolet (kto wie co to?). Wyjaśnienie zagadki przyszło nadspodziewanie łatwo: podczas kolejnej wizyty Św. Mikołaja udało mi się zobaczyć wystające spod szaty buty. Buty mojego ojca! Mit pilnych wyjść ojca do pracy, akurat w ten dzień, upadł!… Czytaj dalej.

ODCINEK 20 – CZYLI COLONEL O SMUTNYCH ROCZNICACH ZIMOWYCH

13 grudnia… data, która wielu Polakom, choć nie wszystkim, kojarzy się jak najgorzej. Dla mnie zaczęło się w roku 1970, niesławną decyzją o totalnej „regulacji” cen, która doprowadziła do „Wydarzeń Grudniowych”. Dla gdynian kulminacją ich był „Czarny Czwartek” 17 grudnia, kiedy to strzelano do nas na ulicach. Do nas idących do pracy na telewizyjne wezwanie wicepremiera. Do nas udających się na uczelnie, wracających ze szkoły.

Pamięć tego dnia w Gdyni to dwa pomniki, nazwy ulic i placów, świetny film i groby na cmentarzach, groby których przez długie lata nie wolno było oznaczyć prawdziwymi danymi zmarłych. Jest też ballada o „Janku Wiśniewskim”, który padł. Padł też tego dnia, wracający ze szkoły, żeglarz i harcerz Staszek SieradzanCzytaj dalej.

ODCINEK 21 – CZYLI COLONEL O ZWYKŁYM WRZEŚNIU

Był wrzesień ze czterdzieści lat temu. Pierwszą i drugą wizytę u pewnej dziewczyny, która potem została, i nadal jest, moją żoną, przedzielił zwykły bałtycki rejs, który jednak wyjątkowo miło wspominam. Trafiłem na niego „z łapanki”. To były takie czasy, że nawet nieduży jacht po Bałtyku musiał prowadzić co najmniej jachtowy kapitan żeglugi bałtyckiej, a w załodze musieli być oficerowie legitymujący się stopniami „sterników jachtowych z pełnymi uprawnieniami”, zaś I oficer musiał być jachtowym sternikiem morskim. „Morskich” było zawsze za mało, więc w sytuacji, kiedy nie było szansy uzyskania podpisu władzy żeglarskiej (tak! było takie coś!) na liście załogi, sternik morski mógł dyktować warunki. Oznaczało to pływanie za darmo, czyli na koszt organizatora lub pozostałych członków załogi. Korzystałem z tego, opłacając zazwyczaj wyłącznie udział własny w kosztach wyżywienia…. Czytaj dalej.

ODCINEK 22 – CZYLI COLONEL O SOLI MORZA

Dziś znów o czytaniu. Co prawda kilka tygodni temu zarekomendowałem aż dwanaście tomów lektury sprzed lat i mogłoby wydawać się to dość na całą zimę, ale pozwolę sobie namawiać do twórczości jeszcze jednego autora. To Edouard Peisson, francuski marynista, który tworzył w pierwszej połowie XX wieku, znany m. in. z „Podróży Edgara”, „Orła morskiego” i „Szlaków Ablaadów”. Dziś wspominam dla Was dylogię: „Kapitanowie linii nowojorskiej” i „Sól morza”. Można właściwie mówić o trylogii, bo o wydarzeniach chronologicznie wcześniejszych opowiada jeszcze „Mroczny kurs”, lecz związek między tą powieścią (mimo, iż pojawiają się w niej niektóre z tych samych postaci), a dylogią jest dość luźny... Czytaj dalej.

ODCINEK 23 – CZYLI COLONEL O TYM, JAK CORAZ MNIEJ “UMIERAMY”

Jest takie francuskie powiedzenie: „Wyjechać, to jak trochę umrzeć”. (Inna rzecz, że francuszczyzna zdaje się lubować w takich śmiertelnych porównaniach – wszak orgazm u nich bywa podobno zwany: „la petite mort”). Na żeglarskiej stronie jednak wypada skoncentrować się na żeglarstwie.

Trafność powiedzenia staje się zaskakująco dobitna, gdy uświadomimy sobie sytuację dawnych żeglarzy wychodzących w dłuższe rejsy…. Czytaj dalej.

ODCINEK 24 – CZYLI COLONEL O WYŻSZOŚCI TOPORKA NAD BRZYTWĄ

Przez tysiąclecia morze było domeną mężczyzn. W XX wieku, podobnie jak w mnóstwie innych dziedzin życia, na morze wdarły się kobiety. Najpierw w żeglarstwo, potem także do marynarki handlowej, a na koniec także do flot wojennych. Obok słusznego wyrównania praw, spowodowało to nieprzewidziane problemy dla męskiego świata.

Można strawestować znane przysłowie i powiedzieć „Kobieta łagodzi obyczaje”. Co rozsądniejsi żeglarze potrafią docenić położoną na stole w mesie czystą serwetę, porządnie podane posiłki, umyte naczynia i sklarowany kambuz… Czytaj dalej.

ODCINEK 25 – CZYLI COLONEL O MAGICZNYM MYŚLENIU BIUROKRATÓWi

Zawsze fascynowała mnie wiara różnych osób i instytucji w cudowną moc papieru. Spotykamy to na drogach, gdy świeżo upieczonym kierowcom wydaje się, że fakt uzyskania prawa jazdy zapewnia od razu bycie świetnym kierowcą.

Pisze jeden z korespondentów SSI, że jest zwolennikiem obowiązkowych patentów żeglarskich ze względów bezpieczeństwa. Takie głosy pojawiają się w różnych miejscach i sytuacjach i wcale nie tylko od osób zainteresowanych osobiście w utrzymywaniu się ze szkolenia, egzaminowania i przeprowadzania inspekcji oraz wystawiania dokumentów…..Czytaj dalej.

ODCINEK 26 – CZYLI COLONEL O NAWIGACJI KOLEJOWEJ

Jest, a może było, takie określenie „nawigacja kolejowa”. Obiecywałem kiedyś napisać o tym trochę szerzej. Za dawnych, przedgiepeesowych czasów, nawigacja była sztuką, może nie trudną, ale na pewno tajemną dla poniektórych żeglarzy. Obok kwestii związanych z osobistym IQ oraz zwykłą solidnością pracy, istniały jeszcze trudności obiektywne…. Czytaj dalej.