Zaproszenia – aż trzy

Oto zapis audycji Anny Rębas nagranej na “Darze Pomorza”.

Radio Gdańsk

Zapraszam na kolejne spotkania: w sobotę 16 marca o 17.00 w Restauracji “Na Molo” w Pucku oraz w Krakowie.

W czwartek 21 marca o godzinie 19.00 w Tawernie “Stary Port” (ul. Straszewskiego 27 wejście od Jabłonowskich) odbędzie się prezentacja książki Teresy Remiszewskiej “Z goryczy soli moja radość”, wznowionej po ponad 40 latach, wydanie rozszerzone. Udział weźmie inicjator wydania Andrzej Remiszewski, w programie krótka prezentacja Autorki, czytanie krótkich fragmentów książki oraz wspomnienia rodzinne, pytania i odpowiedzi.

Będzie można nabyć książkę, wraz z pamiątkowym stemplem zawierającym faksymile podpisu Autorki.

Bezpośrednio po prezentacji tradycyjnie szanty i spotkania przy piwie.

Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych po wyborach

W sobotę 9 marca w Gdański odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo-wyborcze członków SAJ. Udzielono absolutorium Radzie Armatorskiej za miniony rok i wybrano  organy Stowarzyszenia na następne trzy lata.

W wyborach ponownie wybrano dotychczasowy skład Rady Armatorskiej:

    • Piotr Kubczak
    • Jerzy Makieła
  •                     Wlodzimierz Ring
      Andrzej Remiszewski
    • Jaromir Rowiński
    • Andrzej Różycki
    • Jan Waloch
  •                  Eugeniusz Ziółkowski

Wybrano także w dotychczasowym składzie Komisję Rewizyjną:

    • Henryk Brylski
    • Andrzej Dziewulski
  •                 Katarzyna Rembarz

Rada Armatorska ukonstytuowała się:

Prezes Andrzej Remiszewski

Wiceprezes Włodzimierz Ring

Skarbnik Jan Waloch

Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych istnieje już prawie 28 lat. Pomysłodawcą był Jerzy Kuliński. Członkowie-założyciele podjęli wtedy pierwszą próbę zorganizowanego buntu przeciw pochodzącym z poprzedniej epoki ograniczeniom administracyjnym. Niektóre z nich sięgały rodowodem jeszcze stalinizmu. Niestety, wtedy ci, którzy powinni reprezentować interesy żeglarzy, woleli wówczas dbać o swoje własne interesy. Początki SAJ giną w pomroce dziejów. Czasy nie sprzyjały tworzeniu archiwów, na stronie SAJ można przeczytać, te informacje, które udało się odtworzyć kilka lat temu. Faktycznie działalność SAJ zamarła wkrótce po jego rejestracji. W końcu, już w tym stuleciu, udało się SAJ reaktywować, znów dzięki inicjatywie Jerzego Kulińskiego, do czego trzeba było użyć drogi sądowej. Zaczęła się realna działalność.

Początkowo SAJ koncentrował się wyłącznie na walce z absurdami biurokracji i restrykcyjnymi przepisami. Wyglądało to trochę jak walka z wiatrakami (bez aluzji do współczesności), w końcu jednak Stowarzyszenie zdobyło na tyle autorytet, że zaczęło być uznawana przez administrację za partnera, a co najmniej rozmówcę, którego nie można pominąć.

W tym zakresie Rada Armatorska opiniowała projekty wielu aktów prawnych, zgłaszała postulaty zmierzające do wprowadzenia normalności znanej z innych krajów bałtyckich. Najwięcej emocji budziły oczywiście obowiązkowe patenty. Tu udało się, we współpracy z innymi stowarzyszeniami znakomicie poszerzyć zakres bezpatencia. Była też w obróbce ustawa o sporcie, ustawa o bezpieczeństwie morskim, o żegludze śródlądowej. Były rozporządzenia o inspekcjach, wyposażeniu jachtów morskich. SAJ starał się o poprawienie przepisów portowych i pełne zastosowanie zasad dotyczących poruszania się w strefie Schengen (kto dziś pamięta kontrole graniczne przy każdym wyjściu w morze, oraz o zaprzestanie szczegółowych odpytywanek radiowych o dane osobowe przez bosmanów portów.

Biurokracja jest jak hydra. Co jakiś czas urzędnicy próbują znów zwiększyć zakres rygorów ograniczających wolność żeglowania. Oczywiście zawsze czynią to pod szyldem dbałości o interesy żeglarzy. Nie chcą rozumieć, że żeglarze najlepiej zadbają sami o siebie. „Broń nas Panie Boże pod przyjaciół, bo z wrogami sobie sam poradzę”! Ostatnim takim pomysłem jest powrót do obowiązku rejestracji śródlądowych jachtów o długości ponad 7,5 metra. A może by tak rejestrować po nazwisku autorów takich pomysłów?!

Patent żeglarz pełnomorski „robi” tylko raz. Rejestruje jacht armator i też tylko raz. Odpytywanki w porcie przerabia podczas wejścia do niego. Za to pływa sie i stoi w portach ciągle. Dlatego niemniej ważne lub nawet ważniejsze są warunki stwarzane żeglarzom przez instytucje lądowe. Poprawne oznakowanie nawigacyjne, bezpieczny postój, dostęp do podstawowych usług: prąd, woda, łazienka, WC. Coraz większym problemem jest brak miejsc do postoju w marinach. Tym wszystkim żadna organizacja po za SAJ się nie zajmuje.

SAJ stara się także dbać o bezpieczeństwo żeglarzy. Nie poprzez wydawania wielopiętrowych i zagmatwanych przepisów, lecz poprzez interweniowanie w sprawach niecierpiących zwłoki. Wszyscy wiedzą o kłopotach z ilością i jakością śmigłowców SAR. To stały temat – niestety mimo rozpętania sporego zainteresowania mediów, odpowiedzialne za nie Ministerstwo Obrony Narodowej jest jak gumowa albo teflonowa ściana. Mniej znane są zabiegi o ukrycie pod dnem lub też podniesienie i poprawne oznakowani linii energetycznych na śródlądowych szlakach wodnych.

Od czasu do czasu Rada Armatorska organizuje też spotkania, nazwane „Wieczorami Czwartkowymi”. Prelegentami są doświadczeni żeglarze ale i zawodowcy. Przypomnę lotnika-ratownika ze śmigłowców i Dyrektora SAR.

Członkowie SAJ nagradzają też żeglarzy, których żeglowania i działalność uznają za wzorzec godny naśladowania. Nie chodzi o tak nowomodne promowani rekordów, wyczynów, wyścigu pieniędzy, tylko  zwyczajnej-niezwyczajnej, pożytecznej normalności. Nagroda Honorowa SAJ przyznawana jest raz do roku i tylko jednej osobie.

Stowarzyszenie współpracuje z innymi organizacjami, a ostatnio (po zmianach kadrowych tam) także z Polskim Związkiem Żeglarskim, co przynosi już namacalne efekty. W jedności siła! 

SAJ jest doceniany, świadczy o tym czterokrotny wzrost liczby członków w ciągu ostatnich 10 lat. Wciąż jednak to mało! Dlatego wydrukujcie sobie ze strony www.saj.org.pl deklarację członkowską, wypełnijcie i wyślijcie. Na 5 złotych składki miesięcznie chyba Was stać!

No właśnie, setki członków, a ile płaci składkę? Może warto zrobić stałe zlecenie w banku, jeśli pamięć zawodzi?

Tomasz Konnak niechaj żyje nam!

Od kilku lat Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych przyznaje Nagrodę Honorową dla żeglarza, który może być wzorem dla innych. W ostatnią sobotę w Gdańsku wręczono takową Tomaszowi Konnakowi, znanemu powszechnie żeglarzowi, regatowcowi i armatorowi jachtu “Czarodziejka”. Oto zaczerpnięte ze strony SAJ  uzasadnienie decyzji Rady Armatorskiej:

fot. Jerzy Makieła

Szanowny Kolego!

Po wnikliwej debacie postanowiliśmy przyznać Ci Nagrodę Honorową Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych w roku 2019.

Nagroda Honorowa jest przyznawana żeglarzom, którzy mogą i powinni być wzorem dla innych. Dotyczy to walorów odbytych rejsów, startów w regatach, jak i działalności popularyzatorskiej i publicystycznej, wychowawczej, edukacyjnej, a także solidarnej postawy wobec innych żeglarzy. Po raz pierwszy w historii Nagrody przyznajemy ją osobie, która nie jest członkiem naszego Stowarzyszenia. Jest to dla nas tym ważniejsze, że oceniliśmy, iż Twoje zaangażowanie w żeglarstwo, szczególnie regatowe, jest idealnym wzorcem postawy, jaką chcielibyśmy promować zgodnie z ideą naszego Stowarzyszenia: Żeglarstwo wolne i odpowiedzialne.

Nagroda formalnie dotyczy roku poprzedzającego, lecz tak naprawdę dotyczy całokształtu Twojej wieloletniej działalności.

Twoje żeglowanie wkroczyło już w czwarte dziesięciolecie. Jesteś armatorem małego jachtu. Żeglujesz i startujesz w regatach na swoim i za swoje, nie dla zaszczytów i nagród, lecz z prostej radości żeglowania. Starasz się to czynić perfekcyjnie, ciągle się doskonaląc. W regatach masz na koncie liczne sukcesy, zwycięstwa i medale.

Nie ograniczasz się do własnego żeglowania. Pracujesz społecznie dla swojego Jacht Klubu Morskiego „Gryf”, klubu o ponad 90-letniej tradycji. Organizujesz imprezy regatowe, także o wieloletniej tradycji: Regaty Gdynia-Władysławowo—Gdynia i Regaty Samotników „Gryfu”. Jesteś sędzią i mierniczym ORC. W tych rolach: zawodnika, organizatora, sędziego i mierniczego jesteś powszechnie doceniany i chwalony za rzetelność, sprawność działania, pragmatyzm i koleżeństwo.

Szczególnie doceniliśmy Twoje zabiegi o zdrowy rozsądek, transparentność reguł, grę fair, brak tolerancji dla bylejakości, chodzenia na skróty i kombinatorstwa.

Ogromną Twoją rolę widzimy w działaniach edukacyjnych. Starasz się, by regatowcy oraz organizatorzy regat znali i rozumieli przepisy pomiarowe i regatowe, by umieli z nich korzystać dla własnej korzyści, lecz bez łamania reguł. Starasz się dbać o bezpieczeństwo uczestników regat, upowszechniać i promować zasady bezpieczeństwa. Wielką rolę dostrzegamy w Twoich publikacjach: na łamach SSI Jerzego Kulińskiego oraz na własnym blogu http://zpokladu.pl/.

Wiemy, że taka lista pochwał może być krępująca dla Ciebie, jako osoby nie szukającej poklasku. Jednak promowanie takich postaw jest szczególnie ważne w obecnych czasach. Czasach, kiedy wolność życia społecznego, gospodarczego i wolność żeglowania bywają niedoceniane lub wręcz ograniczane. Dzieje się tak często pod pretekstem, że nie wystarczy świadome i dobrowolne umawianie się na reguły, których się potem, także dobrowolnie, przestrzega, nie wystarczy świadome i odpowiedzialne dbanie o własne i innych bezpieczeństwo, lecz trzeba ograniczeń i kontroli przez urzędników. Czasach, kiedy wolność często rozumiana jest jako wolność od zdrowego rozsądku, a nie wolność do szczęścia i radości.

Życzymy Ci wielu lat żeglowania z radością i sukcesami, nieustępliwości i konsekwencji w działaniu, a co najważniejsze: zdrowia oraz wszelkiej pomyślności.

Tak trzymaj!

“Z goryczy soli moja radość” – w Pucku!

W sobotę 16 marca o godzinie 17.00  w Restauracji “Na Molo” w Pucku (przy Porcie Jachtowym) odbędzie się I Pucki Wieczór Morski, kontynuacja tradycji podobnych imprez z Gdańska.

W programie:

Prezentacja książki Teresy Remiszewskiej “Z goryczy soli moja radość”, wznowionej po ponad 40 latach, wydanie rozszerzone; Udział weźmie inicjator wydania Andrzej Remiszewski, redaktor Dorota Kobierowska-Dębiec. Fragmenty książki przeczyta Mira Urbaniak.

Koncert zespołu szantowego “Kalesony oficera” – Maciej Kostecki z wnukami – zależnie od życzeń słuchaczy.

Będzie można nabyć książkę, wraz z pamiątkowym stemplem zawierającym faksymile podpisu Autorki.

UWAGA: dojazd do Portu Jachtowego objazdem dobrze wytyczonym w mieście. Dojście piesze bez zmian ze wszystkich kierunków.

“Dar Pomorza” – wodowanie książki Teresy Remiszewskiej

Wodowanie odbyło się w miejscu symbolicznym, na “Białej Fregacie”, niespełnionym marzeniu Autorki i niemal dokładnie w 17 rocznicę Jej śmierci.

Kolejnym symbolem był wspaniały występ Chóry Szantowego Zawiszy Czarnego, z którym to żaglowcem Teresa Remiszewska była związana u jego początków, jeszcze za kapitanowania legendarnego Komandora Bolesława Romanowskiego.

W prezentacji uczestniczyła trzecia po Krystynie i Teresie w sztafecie kobiet kapitanów w rodzinie, Danuta, córka Teresy. (Jest jeszcze czwarta: Katarzyna Cybulska – kolejne pokolenie).

Pierwsze relacje z wodowania:

https://zeglarski.info/artykuly/duzo-radosci-i-zero-goryczy-na-wodowaniu-ksiazki-teresy-remiszewskiej/

https://zagle.se.pl/wydarzenia/wodowanie-ksiazki-z-goryczy-soli-moja-radosc-aa-pXjy-ckQH-a5gA.htm

Następne spotkanie w sobotę 16 marca o 17000 w restauracji “Na Molo” w Pucku.

Fotografie Marka Zwierza:

Długo oczekiwane uznanie ale sprawiedliwości stało się zadość

W sobotę 2 marca w Gdańsku Jerzy “Don Jorge” Kuliński został udekorowany Krzyżem Ligi Morskiej i Rzecznej “Pro Mari Nostro”. Kapituła doceniła wieloletnią konsekwentną pracę Kapitana. Najbardziej znane są jego “locyjki” oraz “Praktyka bałtycka na małym jachcie”. Lista publikacji jest tutaj.

Wydawanie książek, publikowanie uzupełnień i artykułów w ŻAGLACH wymagało niezliczonych wypraw, najpierw jachtami, potem kamperem, miesięcy spędzonych na zbieraniu informacji.

Na tym jednak jego zasługi się nie kończą. Jest pomysłodawcą, twórcą, motorem napędowym, i Honorowym Prezesem Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych..

Prowadzi Subiektywny Serwis Informacyjny www.kulinski.navsim.pl  najstarszy żeglarski polski portal internetowy, niezastąpione źródło informacji, wiedzy i przede wszystkim inspiracji dla rzesz żeglarzy.

Działalność laureata to inspiracja, integracja i mobilizacja przez dziesięciolecia żeglarskich liberalizatorów, nieustanne dobijanie się u prawodawców, administracji w sprawach fundamentalnych dla wolności i normalności żeglowania.

Moment dekoracji (foto B. Sienkiewicz)

Oto moje gratulacje dla Laureata zamieszczone w SSI:

Do dalekiej Warszawy dotarła wspaniała wieść. Długo musiałeś Ty i Twój SSI czekać aż młyny słusznej sprawy przemielą ale JEST!
Ten krzyż to symboliczny wyraz tego, co o Twojej pracy myślą rzesze wdzięcznych żeglarzy. 
Pozwól, że przyłączę się do zbiorowej radości  i gratulacji w potrójnej roli:
Jako Czytelnik, dla którego i SSI i “locyjki” były inspiracją.
Jako współpracownik, który otrzymuje u Ciebie wiarygodne i opiniotwórcze medium wyrażania własnych opinii i emocji.
I wreszcie jako kolejny w szeregu Prezes SAJ, którego to Stowarzyszenia bez Ciebie i SSI by nie było.

Żyj wiecznie!

Moje “ŻAGLE”

“ŻAGLE” obchodzą w tym roku 60-lecie! To wspaniałe, w tak burzliwych i pełnych przełomów czasach przetrwać tyle pokoleń.

 W najnowszym, podwójnym, “targowym” numerze znajduje się moje osobiste wspomnienie, które zamieszczam poniżej, z gratulacjami i podziękowaniami na ręce Naczelnego, Waldka Heflicha::

A tak się zaczęło

„ŻAGLE” towarzyszą mojemu życiu od zawsze. Pierwszych lat nie pamiętam, byłem dzieckiem w początkach szkoły podstawowej. Ale mniej więcej od chwili kiedy miałem 10 lat zacząłem je czytać regularnie. Jako JEDYNE pismo żeglarskie w Polsce „ŻAGLE” były zaczytywane przez nas od końca do końca, literka po literce, a potem zbierane przeze mnie skrupulatnie, z tym że byłem jedynym w rodzinie wracającym, czasem wielokrotnie do poprzednich numerów. To archiwum mam do dziś, choć aktualnie trudno mi sie do niego dobrać ze względów „logistycznych”, tylko nielicznych numerów sprzed roku 1990 nie posiadam.

„ŻAGLE” były lufcikiem na świat. Dziś te marne kilkanaście czarno-białych stron, na kiepskim papierze, wydaje się zgrzebne. A do tego śmieszy poradami rodem ze Słodowego, oficjalnymi komunikatami „władzy żeglarskiej” i chwaleniem sie sukcesami w rodzaju 26 miejsca jedynego Polaka na międzynarodowych zawodach.

Niesłusznie! To nie „ŻAGLE” były takie, to rzeczywistość, w której takie pisemko, wydawane po wielomiesięcznym cyklu przygotowań, o podłej jakości technicznej i skromne objętościowo, było CZYMŚ. Było sygnałem wolności! Tamtej ekipie: Polskiego Związku Żeglarskiego i Redakcji należy się za to cześć i dobra pamięć.

Potem nastąpiła dekada lat 90, wolność, zniesienie cenzury, wolny rynek. Dla mnie był to okres bez żeglarstwa, trzeba było robić rewolucję w Polsce. Wróciłem do regularnej lektury i regularnego żeglowania w obecnym tysiącleciu i znów zbieram wszystkie numery. Znów oczekuję na przedostatni dzień miesiąca, kiedy w moim kiosku powinno pojawić się kolejne wydanie. Mam do dyspozycji i portal Wasz internetowy!

Tak wiem, dla malkontentów jest „za dużo reklam”. Jest mnóstwo „mototutkach”. Jest za mało artykułów przeglądowych. „ŻAGLE” jednak trwają na przekór wolnorynkowym turbulencjom, mimo biznesowych oczekiwań właścicieli i reklamodawców, mimo krytyki na nie spadającej. Trwają dzięki ciężkiej pracy Redakcji i Wydawcy, dzięki wiernym Czytelnikom! Za to Wam dziękuję.

Dziękuję Wam także za rozsądne promowania zdroworozsądkowej wolności żeglowania, pływania przyjemnościowego, zwykłych żeglarzy w zwykłych rejsach na niedużych łódkach.

Nie wyobrażam sobie życia bez „ŻAGLI”. Życzy się chyba „100 lat”, to za mało! 1000 lat!!! Bądźcie z nami!

Joanna Pajkowska zbliża się do zamknięcia pętli!

Jest szansa, że w ciągu tygodnia “Fanfan” przetnie swój ślad sprzed czterech miesięcy.  Lekko nie jest, skotłowana fala, konieczność usuwania drobnych awarii (dziś była na maszcie aby odzyskać jeden z fałów, wcześniej uszkodzone ramię autopilota, a jeszcze wcześniej potężne uderzenie o coś twarzą, co dało w efekcie gustownego siniaka). Ale Pani Kapitan prze przed siebie konsekwentnie!

 

Zapraszam na “Wiatr i Woda” 2019 w Warszawie

“Z goryczy soli moja radość” do nabycia na stoisku ŻAGLI (218 Hala A) na Targach “Wiatr i Woda”. A ja będę obok, na stoisku SAJ.

 

Targi odbywają się w halach EXPO XXI przy ulicy Prądzyńskiego 12-14 od czwartku 28 lutego do niedzieli 3 marca.

A na stoisku SAJ będzie można zapisać się do Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych.

CZŁONKIEM SAJ MOŻE BYĆ KAŻDY, KTO:

  • JEST ARMATOREM JACHTU,
  • PLANUJE ZOSTAĆ ARMATOREM,
  • PŁYWA LUB CHCE PŁYWAĆ NA JACHTACH PRYWATNYCH ARMATORÓW,
  • PRAGNIE, ABY ŻEGLOWANIE W POLSCE BYŁO SWOBODNE, BEZPIECZNE I PRZYJEMNE