Zmiana z 2 marca 2021

Dodałem odcinek 79 z cyklu: “Zimową porą”. Dziś tylko o żeglarstwie, CZYTAJCIE TUTAJ.

Porozmawiajmy o bolidach -2

Dziś czas zająć się kadłubami. Przepisy klasy AC75 określają główne ich wymiary:

Długość kadłuba: 20,7m + 2 metry buszpryt; Maksymalna szerokość: 5m;
Min. masa: 6,5 tony.

Poza tym pozostawiły swobodę konstruktorom. Z założenia jachty mają latać, a więc kształty podporządkowywano łatwości osiągnięcia prędkości startowej, a potem efektywności w locie.

Na pokładzie troszczono się o ergonomię pracy załogi ale też o wzdłużny rozkład mas i np. osłony aerodynamiczne załogi i urządzeń pokładowych.

Ciekawsze rzeczy działy się w części dennej, chwilami będącej częścią podwodną. Oczywiste było płaskie dno, szczególnie w rufowej połówce kadłuba. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni przy łódkach żeglujacych w ślizgu.

Ale niespodzianka: na początku część, a potem już wszystkie łódki mają wzdłuż dna… no właśnie, co to właściwie jest? Coś na kształt skegu, rozciągającego się od dziobu lub niemal od dziobu do rufy.

Jakie może być jego zadanie? Pierwsza myśl jest raczej nietrafna: to nie ma nic wspólnego z balastem, mimo, iż jachty mają być samowstające. Wtedy przychodzi na myśl klasyczna powierzchnia bocznego oporu – ale to co najwyżej w momencie ruszania. Te jachty mają latać! Więc co, przecież nie hamowanie zwiększoną powierzchnią zwilżoną. Jachty mają latać! Jedyna odpowiedź brzmi tak: to AERODYNAMIKA części dennej kadłuba. Tak, regatowcy i konstruktorzy znają takie pojęcie jak opór indukowany. Dla jego ograniczenia żagle stawia się jak najbliżej pokładu dla zmniejszenia zjawiska wyrównywania ciśnień powietrza po obu stronach żagla. AC75 powinien w tym celu lecieć jak najbliżej powierzchni wody. To jednak ma swoje granice: przypadkowe zetknięcia z wodą dużej powierzchni rodziłyby ryzyko nagłego hamowania. Wzdłużna płetwa – skeg ryzyko to minimalizuje.  Jako laik więcej nie napiszę. Za to w kolejnym odcinku będzie o skrzydłach i o stateczności.

(ilustracje z internetowych materiałów o 36AC)

 

Zbigniew Werner laureatem Nagrody Honorowej Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych

KOMUNIKAT RADY ARMATORSKIEJ SAJ

O PRZYZNANIU

NAGRODY HONOROWEJ STOWARZYSZENIA ARMATORÓW JACHTOWYCH ZA ROK 2020

Rada Armatorska Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych na posiedzeniu w dniu 11  lutego po dyskusji dokonała w głosowaniu jawnym wyboru, spośród czterech nominacji zaproponowanych zgodnie z Regulaminem Nagrody przez członków SAJ, laureata Nagrody Honorowej Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych dla żeglarza, który może być wzorem za rok 2020; Rada Armatorska informuje, że w regulaminowym terminie zgłoszono także kandydaturę Honorowego Prezesa i twórcy SAJ kpt. Jerzego Kulińskiego, który jednak poinformował Radę, iż nagrody, z racji zaangażowania w pracę SAJ, nie będzie mógł przyjąć.

Mamy zaszczyt poinformować, że Nagrodę Honorową w roku 2021 otrzymuje:

Kpt. ZBIGNIEW WERNER

11 lutego 2021

Za Radę Armatorską

Andrzej Remiszewski

Prezes SAJ

Kapitan Zbigniew Werner urodził się w 1947 roku. Zdobył na Politechnice Gdańskiej wykształcenie inżyniera okrętowca. Żegluje od roku 1966, jako członek AKM Gdańsk, żeglował na jachtach tego klubu, m.in. pod dowództwem Jacka Jettmara i Zbigniewa Rudnickiego.

W 1979 odkupił od AKM wrak jachtu „Szkwał II” zbudowanego w roku 1938 i poddał go odbudowie trwającej kilkanaście lat.

W 2008 roku zainicjował stworzenie Fundacji SZKWAŁ Morze dla Młodzieży. Od tej pory jacht pływa z dziećmi, młodzieżą i osobami dorosłymi : niepełnosprawnymi, z rodzin dysfunkcyjnych (uzależnionych od alkoholu i narkotyków). W latach 2009- 2020 żeglowało łącznie około 3.000 osób (beneficjentów projektów wraz z terapeutami, rodzicami i opiekunami – w programach: integracji, rehabilitacji i resocjalizacji osób niepełnosprawnych i uzależnionych od narkotyków organizowanych przez: PFRON, Marszałka Województwa Pomorskiego, Urząd Miasta Gdańsk, Urząd Miasta Gdynia. Ponadto jacht uczestniczył w akcji propagowania żeglarstwa wśród osób niewidomych, a także „zagrał” w filmach „Miasto z morza” i „Prawo Agaty”.

Od roku 2019 „Szkwał” przechodzi remont kapitalny siłami własnymi Armatora i załóg, przy wsparciu zawodowego szkutnika. Zbigniew Werner w tym celu w wieku 70 lat powrócił di pracy zawodowej.

Rada Armatorska dokonując wyboru Laureata tegorocznej Nagrody Honorowej wzięła pod jego zaangażowanie .w uratowanie zabytkowego, jachtu „Szkwał II”, który eksploatuje w niekomercyjny sposób, prowadząc bezinteresownie wychowanie młodzieży. W tym celu powołał Fundację SZKWAŁ – Morze dla Młodzieży, finansującą część kosztów bieżącej działalności edukacyjnej. Dla pozyskania środków na materiały do odbudowy jachtu powrócił w wieku ponad 70 lat do pracy zawodowej, same prace wykonuje własnoręcznie z pomocą członków dotychczasowych załóg.

Rada Armatorska podejmując decyzję pragnie wskazać na fakt, że Zbigniew Werner może stanowić wzorzec bezinteresownego społecznika, łączącego w działalności szacunek dla historii i ochronę dziedzictwa polskiego żeglarstwa, z pozytywnym kształtowaniem charakterów i edukowaniem młodych ludzi.

 

Porozmawiajmy o bolidach – 1

Mamy przerwę pomiędzy Prada Cup, a 36 America’s Cup. To porozmawiajmy o jachtach, prawdziwych bolidach wyścigowych. Wystarczy powiedzieć, że w jednym z dotychczasowych biegów osiągnięto 53,5 węzła, a trzykrotne przekroczenie prędkości wiatru nie jest sensacją.

Jak przystało dla jachtów żaglowych zaczniemy od napędu: żagli. Od dawien dawna Puchar Ameryki jest wyścigiem nowych technologii. Tak stało się i tym razem.  Żagle są stawiane na jednakowych, dostarczanych przez organizatorów masztach o wysokości 26,5 m nad pokładem. Grot nie przekracza 145 m2, fok 90. Przewidziano jeszcze rolowany CodeZero do 200m2 – tu autorzy formuły AC75 chyba nie docenili swojego dzieła: trudno sobie wyobrazić zastosowanie tego żagla przy tak często i tak błyskawicznie wykonywanych manewrach.

Maszt ma przekrój “półeliptyczny” na obu tylnych krawędziach stawiane są “płótna” grota. Na obu? Ano tak: grot składa się z dwóch, połączonych na liku wolnym “płócien”, tworzących zmienny profil skrzydła. Tak to od klasycznych żagli, poprzez maszt-skrzydło i przez segmentowe skrzydło trzy lata temu wróciliśmy do żagla ale jakże wyrafinowanego.

Tu zespoły miały spore pole do popisu. Dla takiego obserwatora jak my, groty poszczególnych łódek się nie różnią. Faktycznie decydująca jest zdolność kształtowania miekkiego profilu skrzydła. Gołym okiem widać tylko, że dwa jachty mialy bomy, a dwa nie. Drugie rozwiązanie jest dużo trudniejsze konstrukcyjnie ale efektywniejsze. Dokładniejsze przyjrzenie się pozwoli dostrzec różnice w mechanice: cięgłach, szotach, trymlinkach. Nie widać całej części softwarowej: czujników przekazujących niezbędne informacje załodze i, zapewne, dużo więcej ich gromadzących do póżniejszych analiz na lądzie.

Już w trakcie cyklu regat pojawiła się nowość.  Batwing (skrzydło nietoperza) – okazało się, że przy dużych prędkościach groty mają za dużą powierzchnię. Siła napędowa jest wystarczająca ale nadmiar powierzchni generuje zbędne opory. Ponieważ pomiaru żagla dokonuje się na listwach Amerykanie zaczęli wycinać tylny lik między listwami i powstało takie coś jak na ilustracji.

Continue reading “Porozmawiajmy o bolidach – 1”

No i po finale

A więc po finale. Challengerem w Pucharze Ameryki został włoski team “Luna Rossa – Prada – Pirelli” prowadzony przez włosko-australijską parę: Bruni – Spithill.

Wynik 7:1 słusznie pokazuje, że walka była dość jednostronna. O pierwszym dniu już pisałem, drugi był właściwie bez historii, przegrane przez “Ineos” prestarty, a potem było już tylko nieprzerwane i systematycznie rosnące prowadzenie “Luna Rossy”.

Wtedy nastąpiła niespodziewana przerwa. W Auckland wykryto DWA przypadki koronawirusa i rząd nowozelandzki wprowadził 3 poziom restrykcji zakazując wszelkich zgromadzeń i imprez masowych. Włosi źle to znosili, doniesienia medialne mówiły o jakichś protestach i pogróżkach, a nawet “ultimatum”. Brzydkie. Na szczęście władze wychwyciły i objęły kwarantanną kontakty tych dwóch zarażonych i obniżyły poziom lockdownu.

W sobotę mógł się odbyć trzeci dzień finałów. Był bardzo ciekawy. W biegu 5 Ben Ainslie wykonał szaleńczy manewr wchodząc między Włochów i boję startową. Efektem był falstart i kary dla obu teamów. Za szarżę i naruszenie wirtualnego obrysu “Luna Rossy” Anglicy dostali drugą karę, chwilę potem karę absolutnie omyłkowo zniesiono, a nieco później przywrócono. Do tego “Ineos” musiał omijać łódź telewizyjną, która nie miała prawa się znaleźć na “boisku”. Skutkiem tego zamieszania po pierwszej halsówce Włosi prowadzili, a potem tradycyjnie powiększali prowadzenie. No i było 5:0.

Tu mój komentarz: Wejście Ainsliego było nadmiernie agresywne, o włos od fizycznej kolizji, która mogła się źle skończyć dla obu łódek. To niedopuszczalne. Pokazało w moich oczach frustrację Ainsliego, który mając w sumie wolniejszy jacht (w każdym razie wolniej wychodzą na foile i wolniej wykonujący zwroty) popelniał coraz więcej błędów.

Prestart biegu 6 Ainslie po raz pierwszy wygrał. Prowadzenie z minimalną przewagą obronił do końca i było 5:1. Kolejny dzień miał być ostatnim. Dwa biegi bez historii, lepsze prestarty Włochów i rosnące prowadzenie od startu do mety. Ostatecznie Puchar Prady zdobyli Włosi wynikiem 7:1.

“Luna Rossa” była jachtem efektywniej żeglującym na wiatr i z wiatrem, w każdym razie w panujących lekkich warunkach wiatrowych. Zarówno sternicy, jak cały team pracowali skutecznie, świetnie się rozumiejąc i emanując spokojem.

No i powstało pytanie jak po niemal dwumiesięcznej przerwie w walce podejmą rozpędzonych Włochów faworyzowani Nowozelandczycy? Większość fachowców typuje ich zwycięstwo. Przekonamy się po 6 marca.

 

 

Rozpoczęły się finały Prada Cup

13 lutego rozpoczęły się finały Prada Cup, które mają wyłonić challengera do tegorocznych, zaplanowanych na marzec, 36 Regat o Puchar Ameryki. Przypomnijmy, że w poprzednich etapach odpadł jeden z pretendentów: amerykański jacht “American Magic”. Wydarzenia były dramatyczne: upatrywani jako faworyci Amerykanie po poważnym błędzie omal nie utracili swojego jachtu, zdołali go odratować, lecz w półfinałach przegrali gładko z włoską “Luna Rossa”.

Finały są rozgrywane do 7 zwycięstw, czyli maksymalnie 13 biegów, w kolejnych dniach po dwa pojedynki. Mierzą się w nich wspomniani Włosi z brytyjskim Teamem INEOS, którego sternikiem jest multimedalista Ben Ainslie. Zaczęło się znów sensacyjnie: Włosi wygrali dziś dwa pierwsze biegi, przy czym pierwszy z ogromną przewagą, po grubym błędzie Anglików w walce przedstartowej. W drugim biegu zaczęło się od wyrównanego startu, jednak potem przewaga Włochów już tylko rosła.

Wniosek jest tylko jeden: W NASTĘPNYCH BIEGACH SENSACJĄ BĘDZIE BRAK SENSACJI!

Transmisje na żywo i z odtworzenia można oglądać na You Tube, szukając “Prada Cup finals”. Warto oglądać, są “obudowane” dobrą grafiką, fachowym komentarzem i dodatkowymi informacjami. Ponadto na YT można znależć dwa różne polskie studia komentatorów, w tym najlepszych polskich zawodników meczowych. 

Zawody są rozgrywane według niemal klasycznych reguł regat meczowych. W walce przedstartowej każdy jachtów stara się zająć najkorzystniejszą pozycję, tu lepszą pozycję ma jacht na prawym halsie. W razie falstartu trzeba wrócić na właściwą stronę i ponownie wystartować. Potem jest 4 do 6 przejść po polu regat, halsując i idąc z wiatrem, z zakazem wychodzenia poza nie. Ewentualne protesty sędziowie rozpatrują natychmiast komunikując decyzje zainteresowanym i obserwatorom. Kary polegają na “oddaniu 50 m przeciwnikowi. Jak dotąd decyzje były trafne i przez nikogo nie kwestionowane.

 

Zmiana na stronie z 7 lutego 2021

CZY WARTO MIEĆ WŁASNY JACHT – tekst o tym zamieściłem w dziale WODĄ. Możecie poczytać TUTAJ.

Zmiana na stronie

Zamieściłem w dziale o sobie link do nagrania w portalu zeglarski.info: https://zeglarski.info/artykuly/film-opowiesci-z-wiatru-i-soli-andrzej-remiszewski/

AMERICA GO HOME – FORZA ITALIA

No i mamy 4:0. Można było się spodziewać ale jednak kibice liczyli na przedłużenie półfinałów. W pierwszym biegu walka wydawała się wyrównana, poczynając od prestartu, z początku minimalne prowadzenie zmieniało się, jednak stopniowo zaczęło być widać przewagę Włochów.

Ostatecznie wygrali o pół minuty i Amerykanie stanęli pod ścianą. I pod tą ścianą zostali dosłownie rozstrzelani. “Luna Rossa” wystartowała pierwsza i potem już tylko powiększała przewagę doprowadzając ją do niemal pięciu minut. Brawo Spithill, brawo Bruni!

EDIT: W tym ostatnim biegu na jachcie amerykańskim były też kłopoty technicze – foile “nie chciały” sìę opuszczać do wody, co kilkakrotnie opóźniło wykonanie zwrotów. 

Teraz Włochów czeka rozpoczynający się 13 lutego finał do 7 zwycięstw. Mam nadzieję na wyrównaną walkę z brytyjskim INEOS. Włosi nieustannie doskonalą i swój  bolid i pracę załogi, która zaczyna być perfekcyjna i wykonywana ze spokojną i rozważną pewnością siebie. Czy oczekujący od dawna Anglicy ich czymś zaskoczą, czy zostaną zaskoczeni? Oba teamy mają przed sobą dwa tygodnie pracy. Kto lepiej odrobi lekcje?