W KORONATANNIE, CZYLI PARAGRAF 22 PO POLSKU

2020-06-07 do 09 niedziela-wtorek 

Stoję sobie wygodnie w Ustce.Miejsce urokliwe, już żyje sezonem, choć oczywiście tłumów jeszcze (na szczęście!) nie ma.

Tuż na zachód od Ustki wojna! NATO broni nas, czy tez my bronimy NATO – nie wiem przed kim i po co. Po co to właściwie wiadomo: niezbyt chciany gość w pseudomundurku mógł polansować się do kamery. Przez dwie godziny było trochę hałasu, latała para F-16, jakiś zabytkowy śmigłowiec, coś nawet wystrzelono, bo było słychać detonacje. Potem wróciła cisza.

Szkoda tylko, że tzw. “Szóstki” zamknięto na wiele dni bez przerwy. Do samego, chaotycznego, zamykania przez ostanie cztery lata się przyzwyczailiśmy (dawniej podawano kalendarz zamknięć z góry na cały rok). Szkopuł w tym, że zamknięcie sięga do 12 mil od brzegu. A nasza władza kochana uważa, że koronawirus szaleje już metr za ta wyimaginowana kreska na wodzie i jej przekroczenie oznacza dwa tygodnie kwarantanny albo finansowy cios ze strony sanepidu. A nieprzekroczenie to możliwość, że dzielni wojacy pomylą TEQUILĘ z atakującą potęga Burkina Faso lub San Escobar (chyba się już nie przyjaźnimy zgodnie z zasadę szukania wszędzie wrogów wśród przyjaciół), a wtedy z pewnością mnie zastrzelą.

Jedyny pożytek, to możliwość zrobienia zdjęć holownikowi typu H 900/II, który “temi ręcami” rysowałem na kalce ponad 40 lat temu w Stoczni Remontowej “Nauta”.Niebrzydki, prawda?

Aha, piwo “Usteckie” też da się wypić…

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

TEQUILA 2020 dni 6, 7, 8

2020-06-04 czwartek

Stoimy w Łebie. Cały dzień deszczowy, poświęciliśmy go na różne prace niezbędne. Najważniejsze było uruchomienie autopilota. Otworzyliśmy – okazało się, że jest wilgoć, a więc suszenie termowentylatorem. Potem hydrofobowy “9 in 1”. Po skręceniu Szwagier ruszył. Drobna kalibracja i wszystko działa. Doszedłem do wniosku, że woda wchodzi po tłoku. Musze przemyśleć, jak zabezpieczyć go na przyszłość.

 

Potem jeszcze wymiana sprężynki w kabestanie (rok temu zastąpionej przez sprężynkę z długopisu), porządki, sprzątanie, przegląd aktualności leków w apteczce, no spacerek po Łebie połączony z zakupami.

 

20202-06-05 piątek

W dzień nadal deszczowo. Z prognoz wynika, że poprawi się późnym popołudniem. Cały dzień lenimy się. Wychodzimy do Ustki o 1800. Nagrodą jest dawno niewidziane słońce, a potem ogromny księżyc niemal w pełni. Jazda piękna. Wchodzimy do portu tuż przed pierwszą w nocy. Nagle Rado postanawia się wykąpać w basenie, nie wiadomo dlaczego z kablem, który ma podłączyć na kei. Wypływa bez kabla. Wyciągamy drugi, resztę załatwimy rano.

 

2020-06-06 sobota

Postój w Ustce. Wieje z zachodu i za dużo, jak na emeryckie pływanie. Rano proste trałowanie czteroramienną kotwiczką pozwala wydobyć kabel leżący na głębokości niemal pięciu metrów. Wtyk do gniazda w kokpicie jest SUCHY! Co robi IP65! Podobnie wtyczka i gniazdo Euro. Suszeniu podlega tylko “polsko-niemiecka” wtyczka na końcu kabla.

Potem długa wyprawa po mieście. Pierwszym punktem jest złożenie kwiatka i zapalenie znicza Edkowi “Gale” Zającowi.

 

 

Przy okazji taka refleksja: kabel 230V z lądu ZAWSZE NAJPIERW PODŁĄCZAJMY DO JACHTU, A POTEM DO SŁUPKA. Przy odłączaniu odwrotnie. To chroni przed porażeniem, a w razie przypadkowego wrzucenia końca do wody przed masowym połowem ryb.

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

 

TEQUILA 2020 dzień 4

2020-06-02 wtorek

A więc ruszamy na morze. Wiatr przyjemny, kilka węzłów północny i północno-wschodni, jeśli tylko obejdziemy cypel będzie komfortowa jazda. Boli fakt, że Szwagier od wczoraj odmówił współpracy piszczy tylko i nic nie wyświetla, ani nie reaguje na klawisze. Postanowiłem go wziąć cierpliwością, niech pogrzeje się na słoneczku, może da się namówić do współpracy. Idziemy samosterownie z zawiązanym krawatem rumplem.

Żegnamy Cypel

Witamy Władysławowo

Po drodze opowiadam o powstaniu miasta Władysławowo, z połączenia Wielkiej Wsi i Hallerowa, a zamiarze utworzenia nowego miasta socjalistycznych ludzi morza, czego wyrazem była budowa Domu Rybaka. Za dawniejszych czasów zwano go “Pałacem Popiela”, od inicjatora, ministra żeglugi Mieczysława Popiela. Taki to kulturalno-oświatowy pałac ludu pracującego – w którym najważniejszą rolę pełniła restauracja i dostępne nielicznym żeglarzom łazienki.

Główki Władysławowa

Postój wygodny, jesteśmy JEDYNYM jachtem, na szczęście prysznic jest dostępny od rana.

Podczas spaceru oglądamy Koronę Himalajów w Alei Gwiazd Sportu, i gwiazdy najwybitniejszych himalaistów, nie tylko polskich, milo zobaczyć gwiazdę wejherowianki: Kingi Baranowskiej.

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

 

TEQUILA 2020 dzień 3

2020-06-01 poniedziałek

“Kaczy dziób” zamontowany. Nareszcie komfort wchodzenia dla starszych państwa. No i ochrona lampy dziobowej przed manewrowa fantazja skippera.

A po robocie ekspresowy powrót do Helu. W Helu stoi zachwycony turystkami Neptun. Wieczorem znów szantowanie ze Sławkiem W “Morganie”.

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

TEQUILA 2020 dzień 2

2020-05-31 Niedziela

Trzeba zawrócić do Jastarni. W poniedziałek rano zaplanowany mam montaż “kaczego dziobu”. \inwestycja konieczna, w miarę upływu czasu coraz trudnej wspinać się z niskich skandynawskich pomostów na dziób, teraz będzie niżej i szerzej. Także w Jastarni ma zaokrętować pierwszy załogant.

Wieje około 20 węzłów, będę miał bajdewind ale pod osłoną półwyspu bez fali, zanosi się na szybki przelot. Tym razem w pojedynkę, stawiam foka jeszcze w porcie, za lewą główką wykręcam na wiatr. Jest! Udaje się ustawić kurs prosto na pławę “J”. SZWAGIER, czyli autopilot Raymarine ST2000 po przeglądzie w “Eljachcie” (reklama na lewym banerze, polecam!), trzyma kurs idealnie, kompensując próby ostrzenia w dużych przechyłach podczas szkwałów. Prędkości 6 do 6,5 węzła, znakomicie. Po dwóch godzinach wchodzę do mariny Jastarnia.

Sympatyczny bosman pokazuje mi miejsce o odbiera cumę dziobową. Czas na prysznic, obiad i życie towarzyskie. Musze jeszcze tylko uruchomić komputer, aby móc m. in. robić wpisy tutaj oraz kończyć locyjkę Zatoki Gdańskiej.

 

To jest jazda

 

Za rufą plażowo, pozostał tam holownik Marwoju typu H900/II, który projektowałem w latach 70.

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

TEQUILA 2020 dzień 1

2020-05-30 sobota

Start nastąpił  około 1300, zabrali się ze mną Malina z Wydrą. Jazda była piękna: baksztag na samym foku, słońce. No i NARESZCIE pierwsza wizyta w Helu w tym sezonie. W Helu jachtów sporo, choć wyraźnie mniej, niż bywało w analogiczne weekendy w poprzednich latach. Niestety, zimowy przetarg na wykonanie porządnych łazienek w “jaju” nie wyszedł, potem nastąpił “lockdown”, no i łazienek nie ma. Tradycyjne kontenery maja pojawić się w czerwcu, a na razie można (tylko w niektórych godzinach) korzystać ze starego WC w “jaju”.Personel portu jak zawsze pomocny i sympatyczny, po za sanitariatem wszystko działa jak należy.

Wieczorem piękna impreza w Kapitanie Morganie. Grały tym razem 4 gitary!

Załoga

Nareszcie!

Wirus nas nie pokona

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

Zaczynam relację z rejsu TEQUILI 2020

Założyłem podstronę REJS 2020 

Zapraszam do lektury. Dziś o ostatnich chwilach przed wypłynięciem.

2020-05-29 piątek

TEQUILA stoi w Kuźnicy. Zapasy załadowane, wyposażenie w miarę uporządkowane. Zaktualizowałem mapy w smartfonowej aplikacji Navionicsa, zweryfikowałem używane prognozy pogody (kto ciekaw zapraszam do dawnego tekstu, wystarczy wpisać Meteorologiczne przedszkole w wyszukiwarkę. Jutro wyjście na próbne pływanie, zapewne do Helu.

Do Kuźnicy wraca życie, Sezon rozkręca się. Najwięcej widać jak zwykle kitesurferów, czynna jest wypożyczalnia sprzętu wodnego, ruszyła gastronomia. Na pomoście po wschodniej stronie trwają prace, zostanie tam umieszczony kilkudziesięciometrowy pomost pływający do cumowania mniejszych łódek. Wróble ćwierkają, że port dorobi się od 1 czerwca stałego bosmana. Jest też akcent dla mnie osobiście smutny. Rozebrano  “Titanica”, czterokominową starą wędzarnię ryb. Pracuje ciężki sprzęt. Obawiam się, że powstanie tam przerośnięty budynek, wykraczający ponad skalę miejscowości. Żal starej Kuźnicy…