No i po finale

A więc po finale. Challengerem w Pucharze Ameryki został włoski team “Luna Rossa – Prada – Pirelli” prowadzony przez włosko-australijską parę: Bruni – Spithill.

Wynik 7:1 słusznie pokazuje, że walka była dość jednostronna. O pierwszym dniu już pisałem, drugi był właściwie bez historii, przegrane przez “Ineos” prestarty, a potem było już tylko nieprzerwane i systematycznie rosnące prowadzenie “Luna Rossy”.

Wtedy nastąpiła niespodziewana przerwa. W Auckland wykryto DWA przypadki koronawirusa i rząd nowozelandzki wprowadził 3 poziom restrykcji zakazując wszelkich zgromadzeń i imprez masowych. Włosi źle to znosili, doniesienia medialne mówiły o jakichś protestach i pogróżkach, a nawet “ultimatum”. Brzydkie. Na szczęście władze wychwyciły i objęły kwarantanną kontakty tych dwóch zarażonych i obniżyły poziom lockdownu.

W sobotę mógł się odbyć trzeci dzień finałów. Był bardzo ciekawy. W biegu 5 Ben Ainslie wykonał szaleńczy manewr wchodząc między Włochów i boję startową. Efektem był falstart i kary dla obu teamów. Za szarżę i naruszenie wirtualnego obrysu “Luna Rossy” Anglicy dostali drugą karę, chwilę potem karę absolutnie omyłkowo zniesiono, a nieco później przywrócono. Do tego “Ineos” musiał omijać łódź telewizyjną, która nie miała prawa się znaleźć na “boisku”. Skutkiem tego zamieszania po pierwszej halsówce Włosi prowadzili, a potem tradycyjnie powiększali prowadzenie. No i było 5:0.

Tu mój komentarz: Wejście Ainsliego było nadmiernie agresywne, o włos od fizycznej kolizji, która mogła się źle skończyć dla obu łódek. To niedopuszczalne. Pokazało w moich oczach frustrację Ainsliego, który mając w sumie wolniejszy jacht (w każdym razie wolniej wychodzą na foile i wolniej wykonujący zwroty) popelniał coraz więcej błędów.

Prestart biegu 6 Ainslie po raz pierwszy wygrał. Prowadzenie z minimalną przewagą obronił do końca i było 5:1. Kolejny dzień miał być ostatnim. Dwa biegi bez historii, lepsze prestarty Włochów i rosnące prowadzenie od startu do mety. Ostatecznie Puchar Prady zdobyli Włosi wynikiem 7:1.

“Luna Rossa” była jachtem efektywniej żeglującym na wiatr i z wiatrem, w każdym razie w panujących lekkich warunkach wiatrowych. Zarówno sternicy, jak cały team pracowali skutecznie, świetnie się rozumiejąc i emanując spokojem.

No i powstało pytanie jak po niemal dwumiesięcznej przerwie w walce podejmą rozpędzonych Włochów faworyzowani Nowozelandczycy? Większość fachowców typuje ich zwycięstwo. Przekonamy się po 6 marca.