Helsingör – Elsinore

Jak Don Jorge pisze w locyjce “Sund” Helsingör jest miejscem nie do pominięcia. Nawiasem skan książki jest do pobrania tutaj.  Namawiam, róbcie to w domu, duńska sieć bywa słaba.
Duńczycy mają nieme pierwsze H oraz G w środku wyrazu, stąd też wymawiają tę nazwę jako ELSYNOR. Czytelnikom Szekspira coś to powie!

Podejście do Helsingör jest kumulacją tego wszystkiego, co w Sundzie trudne, szczególnie od południa.​ Don Jorge pisze o dużym ruchu. Wypada tylko potwierdzić,​ w niedzielę w trakcie kilku godzin popołudnia przeszły w obie strony cztery duże wycieczkowce oraz kilkanaście statków handlowych. Do tego szwedzki Coast Guard i, ciekawostka,​ ORP Poznań idący​ w stronę Skagerraku.
Dodajmy niepoliczalną ilość jachtów i motorówek.

Prawdziwym problemem jest jednak żegluga poprzeczna Elsinor – Helsinborg.​ Promy kursują co chwilę i nie ustępują ani na centymetr,​ jakby nie posiadały sterów.​ Trzeba naprawdę uważać,​ nawet dysponując odbiornikiem AIS lub radarem. Po prostu nie mamy żadnych praw.

Dodatkowo płynąc z północy trafiliśmy na przeciwny prąd, który spowalniał nas o dobre 1.5 węzła. A kotłowanina niedużej przecież fali na wysokości miasta oraz wiry na powierzchni wody mogły zaimponować. Chyba nie przypadkiem lokalesi plywają pod samym brzegiem, dużo szybciej od nas. Tyle, że przy mieście to nie pomaga.
Tak było przy poludniowo-wschodnim wietrze, zapewne przy kierunkach północnych wszystko się odwraca.
Kolejną “atrakcją” są sieci. Sporo czerwonych choragiewek, nie budzących zaufania, co do tego, co właściwie oznakowują, jeden z końców, oba, czy nic.
Widzieliśmy zresztą linię pływaków pod wodą (bardzo przejrzystą) BEZ ŻADNEGO OZNAKOWANIA.
Dopiero potem przyszedł kuter i umieścił JEDNĄ choragiewkę. Czy na końcu tej linii pływaków?

Jachty stają w zasadzie w Nordhavn. Podejście się nie zmieniło,​ uważajcie na prąd i sieci. Po za tym jest wygodne i osłonięte przy większości wiatrów.
Układ portu sie nie zmienił, przybylo trochę stanowisk postojowych. Najważniejszą nowością jest przedłużony pomost wzdłuż północnego falochronu, dedykowany dużym jachtom. Niemieckie źródło podaje, że postój tam wymaga uzgodnienia z hafenmeistrem. Problem w tym,​ że komunikujemy się wyłącznie z parkometrem, uwaga: nie przyjmuje gotówki.

Ważną zaletą portu jest rozmieszczenie łazienek w conajmniej 4 miejscach, a parkometrów w trzech.

Syrenki naszych czasów 

O Elsinore Don Jorge napisał sporo. Dodam tylko, że faktycznie jest to miasto urokliwe. Na zamku​ spędziłem 3 godziny, a możnaby więcej.
Za kolejnym razem obejrzałem interesujące muzeum morskie urządzone na terenach postoczniowych. I pomyśleć, że u nas niektórzy narzekają na szczecińską Łasztownię albo gdańskie Młode Miasto. Może marzy im się powrót do rubla transferowego?

Dawny latarniowiec Gedser Rev II

Płyńcie do Elsinore,​ warto.