Nowe odkrycie – Rybaczówka

Przez lata przepływając Kanałem Piastowskim zna morze i z morza patrzyłem na jamnikowaty most na Starej Świnie i żałowałem, że nie można się tam dostać jachtem. Potem “odkryłem” Wicko Wielkie, Wapnicę, nawet kolega przewiózł mnie swoją mieczówką po Starej Świnie. Karsibór wydawał się niedostępny dla jachtu morskiego z racji głębokości rzędu 1 m. Aż wreszcie w tym roku, posiadając echosondę, postanowiłem zajrzeć w Starą Świnę i sprawdzić jak daleko zdołam dopłynąć. No i tak to było: lekki wiaterek, na sondzie cały czas 4, 5 albo i 6 m. W końcu przed dziobem ukazał się most w Karsiborze od drugiej strony.

No to jazda w lewo, w przesmyk prowadzący do Mulnika. Z przewodnika Marcina Palacza wyczytałem, że faktycznie Karsibór jest dla mnie niedostępny, za to jest jeszcze jedna przystań – Rybaczówka. W wejściu do Mulnika były dwa miejsca o głębokościach nieco ponad 2 m, po za tym cały czas około 4, zaś potem podchodząc wzdłuż przystani rybackiej do pomostu przy Rybaczówce około 4 m. Nie wolno tylko iść środkiem – staniecie natychmiast w zielsku. Analogicznie w przesmyku między Starym Nurtem a Mulnikiem warto iść po wschodniej stronie, tak przynajmniej mówią lokalni wodniacy.

Oto screen z nawigacji Navionicsa

Sama Rybaczówka to niewielki pensjonat, z pokojami w wydzielonych pawilonach i dużą, bardzo smacznie karmiącą restauracją. Można wynająć sprzęt pływający, rowery, popłynąć na wycieczką statkiem po Starej Świnie, skorzystać z wieży widokowej.

Postój, przynajmniej do czasu kiedy nie pojawi się to mnóstwo jachtów, jest bezpłatny, trzeba tylko mieć zapas dwuzłotówek na wejście do łazienki. Na kei prąd, dostęp do wody.

 

Z Rybaczówki warto wybrać się na spacer po wyspie Karsibór. Wspaniałą aleją dębowa można dotrzeć do zabytkowego kościółka, w którym gościł Gustaw Adolf idący do brodu na Świnie, by zdobywać Szczecin. Po drodze cmentarzyk ewangelicki, pomnik poległych tu lotników RAF, a dla hobbystów ostoja ptactwa.

A wieczorem, po drinku w knajpce taki landszafcik o zachodzie: