TEQUILA 2020 dzień 4

2020-06-02 wtorek

A więc ruszamy na morze. Wiatr przyjemny, kilka węzłów północny i północno-wschodni, jeśli tylko obejdziemy cypel będzie komfortowa jazda. Boli fakt, że Szwagier od wczoraj odmówił współpracy piszczy tylko i nic nie wyświetla, ani nie reaguje na klawisze. Postanowiłem go wziąć cierpliwością, niech pogrzeje się na słoneczku, może da się namówić do współpracy. Idziemy samosterownie z zawiązanym krawatem rumplem.

Żegnamy Cypel

Witamy Władysławowo

Po drodze opowiadam o powstaniu miasta Władysławowo, z połączenia Wielkiej Wsi i Hallerowa, a zamiarze utworzenia nowego miasta socjalistycznych ludzi morza, czego wyrazem była budowa Domu Rybaka. Za dawniejszych czasów zwano go “Pałacem Popiela”, od inicjatora, ministra żeglugi Mieczysława Popiela. Taki to kulturalno-oświatowy pałac ludu pracującego – w którym najważniejszą rolę pełniła restauracja i dostępne nielicznym żeglarzom łazienki.

Główki Władysławowa

Postój wygodny, jesteśmy JEDYNYM jachtem, na szczęście prysznic jest dostępny od rana.

Podczas spaceru oglądamy Koronę Himalajów w Alei Gwiazd Sportu, i gwiazdy najwybitniejszych himalaistów, nie tylko polskich, milo zobaczyć gwiazdę wejherowianki: Kingi Baranowskiej.

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

 

TEQUILA 2020 dzień 3

2020-06-01 poniedziałek

“Kaczy dziób” zamontowany. Nareszcie komfort wchodzenia dla starszych państwa. No i ochrona lampy dziobowej przed manewrowa fantazja skippera.

A po robocie ekspresowy powrót do Helu. W Helu stoi zachwycony turystkami Neptun. Wieczorem znów szantowanie ze Sławkiem W “Morganie”.

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

TEQUILA 2020 dzień 2

2020-05-31 Niedziela

Trzeba zawrócić do Jastarni. W poniedziałek rano zaplanowany mam montaż “kaczego dziobu”. \inwestycja konieczna, w miarę upływu czasu coraz trudnej wspinać się z niskich skandynawskich pomostów na dziób, teraz będzie niżej i szerzej. Także w Jastarni ma zaokrętować pierwszy załogant.

Wieje około 20 węzłów, będę miał bajdewind ale pod osłoną półwyspu bez fali, zanosi się na szybki przelot. Tym razem w pojedynkę, stawiam foka jeszcze w porcie, za lewą główką wykręcam na wiatr. Jest! Udaje się ustawić kurs prosto na pławę “J”. SZWAGIER, czyli autopilot Raymarine ST2000 po przeglądzie w “Eljachcie” (reklama na lewym banerze, polecam!), trzyma kurs idealnie, kompensując próby ostrzenia w dużych przechyłach podczas szkwałów. Prędkości 6 do 6,5 węzła, znakomicie. Po dwóch godzinach wchodzę do mariny Jastarnia.

Sympatyczny bosman pokazuje mi miejsce o odbiera cumę dziobową. Czas na prysznic, obiad i życie towarzyskie. Musze jeszcze tylko uruchomić komputer, aby móc m. in. robić wpisy tutaj oraz kończyć locyjkę Zatoki Gdańskiej.

 

To jest jazda

 

Za rufą plażowo, pozostał tam holownik Marwoju typu H900/II, który projektowałem w latach 70.

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

TEQUILA 2020 dzień 1

2020-05-30 sobota

Start nastąpił  około 1300, zabrali się ze mną Malina z Wydrą. Jazda była piękna: baksztag na samym foku, słońce. No i NARESZCIE pierwsza wizyta w Helu w tym sezonie. W Helu jachtów sporo, choć wyraźnie mniej, niż bywało w analogiczne weekendy w poprzednich latach. Niestety, zimowy przetarg na wykonanie porządnych łazienek w “jaju” nie wyszedł, potem nastąpił “lockdown”, no i łazienek nie ma. Tradycyjne kontenery maja pojawić się w czerwcu, a na razie można (tylko w niektórych godzinach) korzystać ze starego WC w “jaju”.Personel portu jak zawsze pomocny i sympatyczny, po za sanitariatem wszystko działa jak należy.

Wieczorem piękna impreza w Kapitanie Morganie. Grały tym razem 4 gitary!

Załoga

Nareszcie!

Wirus nas nie pokona

RELACJA DZIEŃ PO DNIU

Zaczynam relację z rejsu TEQUILI 2020

Założyłem podstronę REJS 2020 

Zapraszam do lektury. Dziś o ostatnich chwilach przed wypłynięciem.

2020-06-29 piątek

TEQUILA stoi w Kuźnicy. Zapasy załadowane, wyposażenie w miarę uporządkowane. Zaktualizowałem mapy w smartfonowej aplikacji Navionicsa, zweryfikowałem używane prognozy pogody (kto ciekaw zapraszam do dawnego tekstu, wystarczy wpisać Meteorologiczne przedszkole w wyszukiwarkę. Jutro wyjście na próbne pływanie, zapewne do Helu.

Do Kuźnicy wraca życie, Sezon rozkręca się. Najwięcej widać jak zwykle kitesurferów, czynna jest wypożyczalnia sprzętu wodnego, ruszyła gastronomia. Na pomoście po wschodniej stronie trwają prace, zostanie tam umieszczony kilkudziesięciometrowy pomost pływający do cumowania mniejszych łódek. Wróble ćwierkają, że port dorobi się od 1 czerwca stałego bosmana. Jest też akcent dla mnie osobiście smutny. Rozebrano  “Titanica”, czterokominową starą wędzarnię ryb. Pracuje ciężki sprzęt. Obawiam się, że powstanie tam przerośnięty budynek, wykraczający ponad skalę miejscowości. Żal starej Kuźnicy…